NIE RÓB TEGO W TRAKCIE URLOPU


Ahoj! Czy mieliście kiedyś tak, że będąc na pierwszym dniu wymarzonego urlopu, nadal Wasza głowa i myśli były w pracy? Czy ciężko jest Wam rozstać się z telefonem, bo ktoś z pracy może zadzwonić? Albo może postanowiliście sobie, że całe 2 tygodnie przeleżycie plackiem na kanapie oglądając seriale, a pod koniec urlopu czuliście się jeszcze bardziej zmęczeni niż na początku? Jeśli tak, to ten wpis jest dla Was.

Przyznam szczerze, że do napisania tego postu zainspirował mnie... mój własny urlop! Tak, zgadza się. Pierwsze dni były dla mnie cenną lekcją na przyszłość. Poniżej zebrałam swoje wszystkie złe nawyki, jakie u siebie zauważyłam i które starałam się zmienić. Koniec końców - zmieniłam. Bo jak się baba uprze to...! 


PRACA W DOMU, PRACA WSZĘDZIE...
W sumie już pierwszego dnia poczułam się mocno sfrustrowana tym, że dzwonią do mnie z pracy, a ja jestem na urlopie. Poczułam się źle, bo ja szanuję kogoś i nie dzwonię, gdy jest na urlopie, a tu... telefon za telefonem. Istny chaos. Pierwszego dnia odbierałam telefony i czułam się z tym coraz gorzej. Wiedziałam, że tak sobie na pewno nie odpocznę. Mimo, że miałam urlop to pracowałam - zdalnie, na odległość. Wiele bliskich mi osób tego dnia tłukło mi do głowy, że nie powinnam odbierać telefonów, bo ja jestem zawsze dla każdego. Zawsze pomagam, gdy trzeba, a w momencie gdy to JA potrzebuję chwili wytchnienia, nikt nagle tego nie rozumie. Tak mi do tej głowy natłukli, że zrozumiałam, że jestem tylko pracownikiem, a świat się nie zawali beze mnie. 
Przez dwa dni miałam w głowie myśli, że narośnie mi pełno nowych obowiązków. No, bo skoro tyle razy do mnie dzwonili, to pewnie coś nowego się wydarzyło! A ja nie mam ręki na pulsie. 
Dlatego postanowiłam - KONIEC. Koniec odbierania telefonów z pracy. Nie jest to mój obowiązek, ani też nie posiadam służbowego telefonu. W efekcie dopiero wtedy poczułam, że jestem choć trochę wolna.

PRZESIADYWAĆ NA TELEFONIE
Błąd numer 2. Duży błąd. Jednego dnia przyłapałam się, że często spoglądam na swój telefon. Zbyt często. Ciągle sprawdzałam aktualności - no bo heloł, w końcu jestem na urlopie i mogę być na bieżąco ze wszystkim! Ciągle zerkałam, czy ktoś nie napisał... ale potem przypominałam sobie, że przecież ludzie są w pracy! Zastanawiałam się, jak ulepszyć swój feed na insta, jakie nowe zdjęcia porobić, co jeszcze pozmieniać i... na samym myśleniu się to kończyło. W efekcie pół dnia przesiedziałam na telefonie bezmyślnie się w niego gapiąc. Poczułam, że bardzo marnuję swój cenny czas, który mogę spożytkować o wiele lepiej.


ZAMYKAĆ SIĘ SAMEMU W DOMU
Samotność nigdy nie jest zła, jeżeli nie jest przedawkowywana. Tak uważam i to moje słowa. Jestem osobą z natury introwertyczną i swoją energię ładuję poprzez bycie chwile samej ze sobą. Przez wyciszenie się, swoich emocji i lekkie wycofanie z tego, co mnie otacza - a wszystko po to, aby spojrzeć na męczącą mnie sytuację z dystansu.
Jednak uważam także, że zbyt długie odcinanie się od ludzi, od świata i od rzeczywistości czy zamykanie się w czterech ścianach na długi okres, jest po prostu niezdrowe. Niekorzystnie to wpływa na nas samych, ponieważ ciężej później jest także wrócić do normalnego życia poza własnym mieszkaniem.
Na urlopie zamykając się w swoim świecie można wiele stracić, a czas ten poświęcić na spędzenie czasu choćby z rodziną i przyjaciółmi, aby nadrobić zaległości.

LEŻEĆ, SPAĆ... NIC NIE ROBIĆ!
O ile sen jest dobry na wszystko i pomaga pozbyć się stresu to... lenistwo już nie jest dla nas ani korzystne ani zdrowe. Zauważyłam to podczas swojego urlopu. Obiecałam sobie, że pierwsze dni będą dla mnie celebracją wolnego czasu i nie będę robiła niczego. Wytrzymałam tak naprawdę jeden dzień w takim stanie, ale byłam tak zmęczona, że następnego dnia już wstałam o świcie.
Ale do czego zmierzam?
Tego "leniwego" dnia obudziłam się tak jak zazwyczaj, czyli koło godziny 6 rano - ale... stwierdziłam, że skoro to jest mój urlop to mogę odespać te wszystkie nieprzespane noce, które zarywałam na naukę w ciągu całego roku itp. Efektem mojego długiego (zbyt długiego) spania była migrena, która towarzyszyła mi przez resztę dnia. Tego dnia nie robiłam niczego, bo czułam się rozbita, więc miotałam się pomiędzy grą a leżeniem. Serio - nie polecam takich praktyk! Koło godziny 19 myślałam, że oszaleję!
Czas na urlopie to czas wolny, owszem, ale myślę że powinno się go spędzać produktywnie i podczas jego trwania, możemy przecież robić te rzeczy, na które nigdy nie było czasu!

ROBIĆ ZBYT DUŻO
Na urlopie w pewnym momencie popadłam ze skrajności w skrajność. Po moim dniu "nic nie robienia" zaplanowałam sobie inny dzień tak, że skutki chodziły za mną dwa dni.
Teoretycznie na ten dzień zaplanowałam sobie same obowiązki, z którymi i tak musiałabym się zmierzyć w przyszłości. Tego nie dało się odwlekać w czasie w nieskończoność. Remont... komórki! Jestem jeszcze na szczęście przed remontem mieszkania, ale w te wakacje za cel postawiłam sobie doprowadzić to miejsce do stanu używalności, abym mogła przygotować mieszkanie do remontu. W końcu muszę mieć gdzie przechowywać swoje rzeczy, prawda? Celem na te wakacje było wylanie betonu i podniesienie posadzki, a także malowanie ścian. Nad posadzką miał pracować mój tato, ponieważ zna się na rzeczy, a ja miałam nadzorować, czy wszystko idzie sprawnie, czy czegoś nie brakuje itp. Po przywiezieniu przez koparkę 800 kg betonu ja, Sylwia, złapałam za łopatę i postanowiłam, że szybciej to pójdzie, jak to ja będę ten beton przerzucać do komórki, a mój tato w tym czasie może skupić się na poziomowaniu i zacieraniu tej brei. Da się? Ano da, tylko że jeszcze tego samego dnia mój nadgarstek dawał znać, że przesadziłam z noszeniem, a rano obudziłam się z zakwasem rąk i pleców.
Jak widać tak samo, jak czyste lenistwo może zepsuć cały dzień, tak samo zbyt duża ilość obowiązków czy spraw, które sobie zaplanowaliśmy może przywrócić nas o zawrót głowy.
Takich praktyk także nie polecam.

Obecnie jestem już po swoim długim urlopie i wiem, że następnego roku przy planowaniu tego czasu będę na niego spoglądać innymi kategoriami - tak, aby nie popadać ze skrajności w skrajność. Na pewno także przed urlopem przekażę swoim współpracownikom, że nie będę pod telefonem, a skoro wszystkie moje obowiązki zakończyłam i nie zostawiam im nic, to nie powinni mnie niepokoić. Z pewnością zrobię sobie reset i przerwę od mediów, telefonu.
To tylko plany i wszystko wyjdzie, jak to się mawia, w praniu za rok!

Znacie już moje grzeszki urlopowe, ale chciałabym poznać Wasze. Opowiadajcie w komentarzach, jaki był Wasz najgorszy pomysł na urlop, który się nie sprawdził! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga