SAMOOCENA NA PIERWSZYM PLANIE


Cześć wszystkim! 
Chciałabym dzisiaj poruszyć bardzo ważny temat, o którym ostatnio sporo rozmyślałam po przebytym webinarze u Oli Budzyńskiej.
Od początku tego roku biorą czynny udział w jej webinarach i muszę przyznać, że zaczęłam zauważać jakie zmiany we mnie zaszły. I nie chodzi tutaj o wygląd - co to, to nie! Chodzi mi o wnętrze. Zaczęłam je oczyszczać ze zbędnych myśli, rzeczy, poglądów, które nijak nie pasowały do mojej rzeczywistości. Co mi to dało? Wraz z tym moja samoocena zaczęła rosnąć do normalnych rozmiarów...

Samoocena to nic innego, jak nasza postawa wobec samych siebie, a zwłaszcza postawa wobec naszych możliwości czy innych cech, jakie są wartościowe społecznie. Samoocena bierze się z naszej wiedzy, czyli w skrócie piszą - jest to nasza wiedza o nas samych. Często jednak bywa, że taka prawdziwa "nasza" wiedza o nas samych jest bardzo znikoma, za to często sugerujemy się słowami innych ludzi na nasz temat. Przez to często widzimy siebie w świetle cudzych poglądów, a nie dopuszczamy do głosu własnych myśli na nasz temat.
W świetle powyższej definicji ważny jest fakt, że człowiek którego samoocena jest na odpowiednim poziomie liczy się z tym, jaki może być jego odbiór w oczach innych ludzi i akceptuje wszelkie niedociągnięcia. Nie chce być lepszą wersją siebie - to totalna ściema, którą powinno wyciąć się z internetów i myśli wielu osób! Żyjemy tu i teraz i właśnie w tej chwili jesteśmy najlepszą wersją siebie samych, w związku z tym stałe dążenie do czegoś, czego sami nie wiemy, czego tak naprawdę oczekujemy od siebie samych, może nas wpędzić w jeszcze większe kompleksy. Perfekcyjne dążenie do ideału nie jest ani motywujące, ani mądre.


ZDROWA SAMOOCENA TO...
Samoocena może być i za niska i za wysoka.
Niska samoocena charakteryzuje się tym, że często obawiamy się tego, co pomyślą o nas inni. Nie znaczy to jednak, że całkowite olanie zdania innych osób sprawi zaraz, że jesteśmy pewni siebie i nie będziemy reagować źle na słowa krytyki. Nic z tych rzeczy. Osoba z niską samooceną boi się tego, co powiedzą inni, bo ocena "tych innych" wpłynie znacząco na jej samoocenę, a tym samym na jej zdanie o sobie samej. Często takie osoby nie lubią pokazywać efektów swojej pracy, bo wstydzą się / boją jakiejkolwiek krytyki. Sama do jakiegoś czasu miałam z tym problem, lecz ostatnio nieco się to poprawiło. 
W słowniku osoby z niską samooceną bardzo często występują:
powinno się...
nie powinno się...
należy...
trzeba...
muszę...
Taka osoba czuje presję otoczenia, aby nikogo nie zawieźć.

Z kolei zbyt wysoka samoocena zakrawa już o arogancję. Jest to tak naprawdę pozorna pewność siebie. Dlaczego? Bo osoba pewna siebie nie czuje się lepsza od innych, nie wytyka nikomu błędów, nie karmi się cudzym nieszczęściem. Osoba z zawyżoną samooceną ciągle czuje potrzebę udowadniania każdemu, jaka to ona nie jest super, fajna i najlepsza we wszystkim. Ciągle musi pokazać się z jak najlepszej strony i często specjalnie otacza się osobami "gorszymi" od siebie. 

Dlatego warto znaleźć i trzymać równowagę, aby nasza samoocena była zdrowa.
Zdrowa samoocena znaczy tyle, że po pierwsze znamy swoje talenty i zalety, a co za tym idzie - doceniamy je i korzystamy w nich w każdej nadarzającej się sytuacji. Po drugie oznacza też, że znamy swoje wady i akceptujemy je, nawet w chwili, gdy chcemy je zmienić lub już je zmieniamy. 
I żeby było jasne - samoocena nie jest dana raz na zawsze. Jednego dnia może być z nią lepiej, drugiego zaś nieco gorzej. Ważne jest aby nie popadać ze skrajności w skrajność.

SŁOIK SUKCESÓW
Ola na webinarze wspominała, że robiła słoik sukcesów. Jak pamiętacie, kiedyś na blogu wrzucałam Słoik pozytywnych myśli, który ma za cel motywować w gorszych chwilach lub służyć za złotą myśl o poranku. Ja go używam przeważnie do tego, aby rano nieco dodać sobie energii i pozytywnego kopa na resztę dnia. Jest to mój poranny rytuał, który praktykuję od dwóch lat. Teraz chciałabym także wprowadzić do swojego grafiku słoik sukcesów. 
Słoik sukcesów polega na tym, że zaczynamy go budować od zera. Wystarczy nam pusty słoik, który będziemy stopniowo zapełniać. Gdy przydarzy się nam jakaś wyjątkowa sytuacja, którą możemy zaliczyć jako swój mały lub duży sukces, zapisujemy ją na kartce i wrzucamy do słoika. Ja swój słoik zaczynam od dziś, postaram się uzupełnić go o te 4 miesiące wstecz na podstawie zapisków z mojego kalendarza i prowadzić go cały rok. Na koniec roku będę miała miłą niespodziankę! 
Co Wy na to?

Komentarze

  1. Bardzo fajny wpis i znakomity blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słoik sukcesów...zainspirowałaś mnie. Zrobię sobie- zacznę wrzucać od jutra:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł z tymi słoikami, to może być rzeczywiście dobry patent ;) Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I dobrze! Już Ci pisałam, że MEGA się cieszę ze zmian, jakie w Tobie zachodzą (You know what I mean!). Webinary działają! Ja ostatniego nie widziałam, niestety.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wraz z większą samooceną, rośnie moja pewność siebie. Więc jednak coś w tym całym gadaniu jest! :D Ostatni webinar był mega mega mega wciągający!!!

      Usuń
  5. Myślę, że każdy sposób jest dobry, by pracować nad swoim szczęściem, a samoocena ma ogromny wpływ na to, jak nam się układa w życiu

    OdpowiedzUsuń
  6. Samoocena ma bardzo duże znaczenie. Każdy z nas powinien wiedzieć co jest warty, zarówno w życiu codziennym jak i w pracy. Wiadomo jak to jest, sukcesy motywują nas do dalszej pracy a porażki przygnębiają jednak powinniśmy nakreślić sobie jasny cel i dążyć do niego z całych sił :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga