Czy coś stracisz idąc na studia zaoczne? Fakty i mity - cz. 1



Czy osoby studiujące zaocznie tracą na urokach studiowania? Czy tracą najważniejsze lata życia, wybierając naukę w weekendy, a w tygodniu pracę? Czy mają czego żałować? O tym w dzisiejszym wpisie!

Nie mogę uwierzyć w fakt, że w XXI wieku są jeszcze osoby które uważają, że studia zaoczne to zło i wyrachowanie. Że to skracanie sobie życia, a dokładniej - rezygnowanie z przyjemności, jakie ono oferuje. Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie pewna osoba, z którą ostatnio wywiązała się dość ciekawa konwersacja pod jednym z wpisów na blogu na temat studiowania. Początkowo wezbrały we mnie spore emocje, jednak po dwóch dniach przemyśleń na ten temat, postanowiłam coś sprostować i wyjaśnić - jak wyglądają owe studia zaoczne i życie, gdy wybiera się właśnie taką opcję. Najchętniej pokazałabym to na swoim przykładzie, tak więc poniżej obalę mity, jakie znalazłam na temat studiowania zaocznego. Pierwsze 5 pochodzi z konwersacji, o której wyżej wspomniałam. Mam nadzieję, że autorka tych wypowiedzi nie ma mi za złe, że zacytuję jej wypowiedzi, aby wskazać błędne myślenie na temat takiego trybu życia. Pozostałe ukażą się w części drugiej. Zapraszam do czytania!

*

MIT #1
Studia zaoczne to wyrachowanie, osoby które wybierają taką formę nauki idą na to z przymusu lub z kalkulacji.


Studia zaoczne według mnie to dojrzałe podejście do życia. Nie wyrachowanie. Kalkulacja? Owszem, jeżeli planujesz swoją przyszłość w konkretnym kierunku. Stawiasz sobie cele, które chcesz osiągnąć. Kalkulujesz, rozmyślasz, planujesz. Osoby, które chcą pracować i studiować zaocznie dobrze wiedzą, czego chcą od życia. 
Opowiem Wam historię z mojego życia. 
Studiowałam dziennie, dokładnie pół roku  - tyle udało mi się wytrzymać. Zasmakowałam trochę tego życia, jak to się mówi - studiowałam "pełną parą", jednak do dzisiaj czuję się rozczarowana tym etapem w moim życiu. Czułam, że stoję w miejscu i się nie rozwijam. Oceny jak zwykle - bardzo dobre, lubię się uczyć i nie mam z tym problemu. Znajomi - imprezy fajne, ale co poza tym? Czegoś mi brakowało. Brakowało mi rozwoju. Rzuciłam studia i zaczęłam szukać pracy. Myślałam, że to będzie proste, bo czemu by miało nie być? Startowałam z wykształceniem średnim ogólnym (bo byłam po liceum), bez wykształcenia i bez doświadczenia. Pracodawcy szybko rezygnowali z takiego potencjalnego pracownika jak ja, ponieważ nie miałam nic ciekawego do zaoferowania. A ja jestem osobą ambitną, nie pójdę na byle jakie stanowisko. Zawsze chciałam coś osiągnąć. Dlatego łapałam się różnych staży. Bywało lepiej i gorzej, ale w końcu udało mi się trafić na dobre stanowisko, na którym pracuję do dziś. W międzyczasie poszłam także na studia zaoczne, a w tym roku się obroniłam. I w planach mam dalszą naukę w trybie zaocznym. Zjazdy miałam co dwa tygodnie, dość szybko przyzwyczaiłam się do nowego trybu życia. Poznałam wiele nowych osób, zarówno w pracy, jak i na studiach. Przeżyłam wiele ciekawych przygód, zarówno w pracy, jak i na studiach. Nie żałuję swojego wyboru. Gdybym miała ponownie przed takim stanąć, wybrałabym dokładnie tą samą drogę. 
Czy jest w tym kalkulacja? 
Trochę tak. To muszę przyznać. Zdołowałam się, gdy pracodawcy odrzucali moje CV i woleli osobę z doświadczeniem i wykształceniem. Nikt nie chciał dać szansy. Nikt. W dorosłym życiu nie ma litości i nikt nie będzie Cię brał w ciemno i jeszcze Ci płacił. No wybacz.
Na studiach często są praktyki - a czy praca nie jest właśnie najlepszą praktyką, jaką możesz odbyć? Według mnie tak właśnie jest. Bo ile możesz się nauczyć w te sztampowe 180 godzin praktyk? Co Ci taka forma nauki da? Nic. Nie zobaczysz dobrze, na czym zawód polega, na czym polega dana praca. Nie wgryziesz się w to, bo nie ma na to zbyt wiele czasu. Doświadczenie zbiera się latami, a nie w 180 godzin, które są wymagane na studiach. Nie jest to wyrachowanie. To spełnianie swoich zawodowych marzeń w sposób dojrzały, logiczny. Wszystko zależy od tego, jakie kto ma w życiu priorytety.

*

MIT #2
Studia zaoczne to brak życia!


"Skoro mówisz że musisz się dużo uczyć to kiedy masz czas na imprezę? Na wyjazdy? Na spotkania? Skoro w tygodniu masz pracę a w weekend studia to nie ma tu mowy o rozmowach do rana ze znajomymi o życiu. O spontanicznym wypadzie. Jak wyjdziesz na koncert do nocy i będziesz szaleć skoro na 7 do pracy? A gdzie nauka?? Studia to ciężka praca, noce na naukach. Więc albo zaoczne są bardzo lekkie studia albo nie masz życia."

Ten mit mnie po prostu bawi. Nawet teraz jak ponownie czytam powyższe zdania na mojej twarzy maluje się delikatny uśmiech :) Osoby studiujące zaocznie to ludzie. Nie roboty - po prostu ludzie, tacy sami jak ci, co studiują dziennie. I mogę zapewnić, że takie osoby także imprezują, jeżdżą na wycieczki i spotykają się z innymi ludźmi. Jak napisałam wyżej, każdy w swoim życiu ma jakieś priorytety. Dla każdego inne rzeczy są ważne i ważniejsze. Jednak studia zaoczne uczą dodatkowo odpowiedzialności. Praca także. 
Zajęcia na studiach zaocznych są przeważnie w dwa weekendy w miesiącu. Choć może zdarzyć się częściej. Wtedy taki cały weekend jest zapchany zajęciami, które są obowiązkowe. Wykłady także. Nie ma odpuszczania i wybierania sobie na co się pójdzie lub nie, bo na studiach zaocznych musisz ogarnąć dokładnie ten sam materiał, który jest na studiach dziennych. No wybaczcie, ale nie ma innej opcji. Jest czasami ciężko - tu nie zaprzeczę, w okresie sesji siedzisz każdego dnia choćby trochę po pracy i zaglądasz w notatki. Uczysz się, choć ja nie polecam zarywania nocek - sen jest niezwykle potrzebny dla naszego organizmu i dawno już zaprzestałam takich praktyk :) Ja uczę się systematycznie. Na studiach zaocznych także masz referaty, zadania w grupach, prezentacje - nie różni się to niczym od studiów dziennych - a mam przecież porównanie, bo byłam na tych i na tych. Tak więc, studia zaoczne nie są łatwe. Nie wiem skąd taki pomysł. Są właśnie "cięższe", bo w tygodniu normalnie pracujesz, więc masz zabrane dodatkowe godziny na tzw. naukę.
A kiedy jest czas na imprezę? Zawsze. Kiedy tylko masz chęć. Nie wiem, co mogłoby tutaj stać na przeszkodzie. Chyba tylko nasze nastawienie. Spotkania z przyjaciółmi? Otóż w poniedziałek całkiem spontanicznie pojechałam do kina. Wróciłam dość późno w nocy, a następnego dnia szłam na 7 do pracy. Nie widzę w tym niczego, co mogłoby wyglądać na totalną tyranię i odbieranie sobie przyjemności z życia. Czerpię z życia tyle ile się da. A kiedy imprezuję? W wolne weekendy, a czasami nawet w takie, gdzie mam zjazdy. Wystarczy dobrze sobie zaplanować czas.
Koleżanko The Gojko, wiem co oznacza słowo impreza, zapewniam Cię, że w moim osobistym słowniku nie trwa ona - jak napisałaś - od 20 do 23! Rozbawiłaś mnie tym.

Inny wpis na ten temat: Studia zaoczne i praca - jak to pogodzić? (PS. otwórz w nowej karcie)

MIT #3
"Ci którzy już na studiach pracowali w zawodzie stawali się mentalnie 10 lat starsi 

...i całkowicie gasł u nich zapał, ciągle podkreślali, że ten przedmiot czy inny jest niepotrzebny, że w pracy to i tak wygląda inaczej i często dochodzili do wniosku że studia są bez sensu bo praca wygląda zupełnie inaczej"

Zgadzam się z nimi, ale nie uważam, że takie osoby są inne i nie warto z nimi rozmawiać. Mają po prostu inne podejście do życia.
Na studiach, które właśnie ukończyłam miałam sporo zajęć na temat edukacji, ukrytego programu nauczania i mam dokładnie takie samo podejście do niektórych przedmiotów - są niepotrzebne.
Wystarczy opisać to na zwykłym przykładzie lektur w szkole - trzeba znać, bo to nas kształtuje, trenujemy mózg, dzięki czytaniu uczymy się podświadomie wielu innych rzeczy, jak ortografia, zasięgamy nowego słownictwa, pobudzamy naszą wyobraźnię i kreatywność itp. Ale na litość boską, czy w pracy będziesz cytować Pana Tadeusza? No nie! Chyba, że będziesz dziennikarzem, pisarzem czy coś i będziesz zajmować się akurat tym dziełem. Nie jest to przydatne w dorosłym życiu. Ale znać warto, a nawet trzeba. Dokładnie jest tak z każdym innym przedmiotem - historia, na co dzień nie używasz jej do niczego, jednak trzeba znać historię swojego kraju, swojej rodziny, całego świata. Są przedmioty, które są tzw. zapychaczem. Są wartościowe na swój sposób i to już zależy od danej osoby, czy chce z tej wiedzy skorzystać czy nie. I studia właśnie dają tę możliwość. Jedni z niej skorzystają, a inni uznają, że to bez sensu i wiedzą już wszystko. Podejście zależy od danej osoby. Ja nie uważam, że studia są bez sensu, mimo że jest wiele przedmiotów, których nie wykorzystam w pracy, ani w życiu. Uczymy się dla siebie, dla własnego rozwoju. 

*

MIT #4
Studia dzienne są lepsze, bo możesz studiować pełną parą 

"Studiowanie pełna para to trochę taka beztroskość, taki czas pomiędzy tym, że jesteś sama, nie masz nad sobą rodziców, którzy Cię kontrolują, ale też nie masz problemów typowo dorosłego świata, bo albo ma się cześć pieniędzy od rodziców albo jakieś stypendium albo się dorabia." 

Moje pierwsze pytanie brzmi: studia dzienne są lepsze, bo możesz studiować pełną parą, a kto na studiach zaocznych Ci tego zabroni? Do powyższej wypowiedzi były dodane jeszcze sformułowania, jak: rozmowy przy wódce do rana, przebieranie się za smerfa na juwenalia, wspieranie się przy egzaminach, imprezy wydziałowe czy wyjazdy. I ja w dalszym ciągu się pytam - KTO Ci tego zabroni?
Swoją drogą czy rozmowa przy wódce do rana to jest coś, o czym się marzy? Nie wiem, ja o tym na pewno nie marzę i nie kojarzy mi się to ze studiowaniem pełną parą. Kojarzy mi się to z dziecinadą i wykorzystywaniem pieniędzy rodziców na swoje widzi mi się.
Studia zaoczne połączone z pracą uczą niezależności. Ja zawsze chciałam być niezależna. Nie chciałam wyciągać kasy od rodziców. Odkąd pracuję doskonale wiem, ile muszę się narobić i ile zarobię w ciągu miesiąca, żebym potem tak o "beztrosko" mogła sobie tą kasę przepierdolić na rzeczy mało wartościowe, że tak to nazwę. Przepraszam za wulgaryzmy, ale to najbardziej nie podoba mi się w podejściu studentów dziennych. Bo rodzice dadzą kasę, bo rodzice opłacą mieszkanie, bo rodzice to i rodzice tamto. Ale do cholery, rodzice nie będą wiecznie odpowiedzialni za Was! ODPOWIEDZIALNI jesteście sami za siebie i skoro decydujecie się na wyfrunięcie z gniazda, to dajcie tym rodzicom spokój. Zarabiajcie na siebie sami, a jak Wam nie starcza z pensji barmanki, to idźcie do normalnej pracy.
A co mają powiedzieć osoby, które pochodzą z mniej zamożnych rodzin? Czy rodzice takich osób mają brać kredyty tylko po to, by ich córka czy syn mógł posiedzieć ze znajomymi do białego rana, bo chce się nachlać wódki i pogadać o życiu, o którym mało jeszcze wie? Dla mnie takie podejście jest dziecinne i nie zrozumiem tego.
Praca i studia zaoczne nie hańbią. Możesz sobie imprezować, upijać się, jeździć na wakacje, chodzić na integracje - ba! i to podwójne, bo przecież i z pracy i ze studiów. Ale chodzisz wtedy za swoją kasę. I masz czyste sumienie, że nie wyciągasz od rodziców ostatniego grosza.
Dodatkowo też wspierasz się przed egzaminami ze znajomymi ze studiów, spotykacie się razem aby obgadać czy opracować wspólny projekt. Nauka niczym się nie różni, ludzie są tacy sami. Tylko mają dojrzalsze podejście do życia.

Inny wpis, jaki może Cię zainteresować: Organizacja - czy da się połączyć studia z pracą i blogowaniem? (PS. otwórz w nowej karcie)

*

MIT #5
"najlepiej pokazać to na milionach zdjęć, kartkach, prezentach, filmach, albumach które zostają na całe życie i które nie zna ktoś, kto pracuje i nawet nie wyjdzie na piwo ze swoją grupą bo w weekend jest zmęczony, a w tygodniu pracuje."


Największa ściema jaką czytałam. Pisałam już wyżej, człowiek który pracuje i studiuje, to wciąż człowiek. Normalny, zwyczajny. Ja oprócz pracy, studiów, mam także czas na prowadzenie bloga. No ludzie i znajduję czas na wszystko! Osoba, która uważa że połączenie pracy ze studiami jest niewykonalne bo nie ma się życia, jest albo mocno niezorganizowana albo po prostu nie wymaga od życia niczego więcej, niż tylko imprezy. Takie jest moje prywatne i osobiste zdanie.
Osoby, które obserwują mnie na Instagramie mogą nie raz zobaczyć kawałek z mojego życia. Są to urywki z pracy, urywki ze studiów, urywki z treningów, bo przecież też mam swoje inne pasje. Choćby fotografia, co chyba najbardziej widać na moim profilu instagramowym. Też muszę znaleźć czas, aby pobiegać z aparatem. Bloga można zobaczyć tu, na własne oczy. Prowadzę go od 2015 roku. Urywki z imprez (choć na imprezach staram się nie używać telefonu). W życiu trzeba znać swój kierunek i umiar we wszystkim. 
My na studiach spotykaliśmy się grupą, gdy tylko się dało. Albo w konkretnym miejscu na mieście albo zawsze u kogoś w domu. Wspomnienia z tego czasu mam niesamowite, niektóre też uwiecznione na zdjęciach.
Podobnie jest z życiem w "pracy". Są także spotkania integracyjne, imprezy do białego rana. Człowiek chce żyć i żyje. Ja studiując, pracując i robiąc do tego jeszcze wiele innych rzeczy czuję się spełniona i szczęśliwa. Dopiero teraz czuję, że czerpię z życia 100%, a nawet więcej. Nigdy bym nie zrezygnowała z takiego życia, jakie teraz mam. 

I na dziś kończę ten wywód. Pozostałe mity, jakie udało mi się wydobyć z czeluści internetu wstawię w drugiej części. 

A jakie Wy macie nastawienie do łączenia studiów zaocznych z pracą? Uważacie, że człowiek przez to traci życie? Piszcie w komentarzach!

11 Komentarze

  1. wiesz, są ludzie, którzy wszędzie i zawsze potrafią się do czegoś przyczepić i na coś narzekać. Ja skończyłam dzienne studia na jedym kierunku, ale dodatkowo uczyłam się równolegle na drugim. Te dwa kierunki do najłatwiejszych nie należały (prawo i rachunkowość), a dodatkowo jeszcze pracowałam. Nie było mi łatwo, ale nie narzekałam ani na bark życia, imprez, wyjść itd. Bo i to udawało się pogodzić z nauką i pracą. Wszystko jest kwestią podejścia i organizacji pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam :) Dobra organizacja i chęci to podstawa :) Nie trzeba rezygnować z życia towarzyskiego :)

      Usuń
  2. Dla mnie studia to już tak odległy temat, że nawet nie zastanawiam się jak i kiedy to było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko skończę swoją edukację, a myślę że stanie się to za 2-3 lata, to pewnie też potem będę czuła niedosyt aż z czasem zapomnę jak to było :D

      Usuń
  3. Dobrze że obalasz te mity:D niestety wciąż pokutuje przekonanie, że zaoczne studia to nie prawdziwe studia...nie pytaj, zupełnie tego nie rozumiem...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd właśnie taki mit powstał, że studia zaoczne są łatwe, jak tak czy siak trzeba zrobić ten sam materiał, co na innym trybie...

      Usuń
  4. Kto by pomyślał, że dyskusja w komentarzach do pole do powstania tak obszernego i treściwego wpisu ;)

    Czytając to poczułam się jakbym to ja nic z tego studenckiego życia nie miała, chociaż studiowałam dziennie. Dojeżdżałam z miejsca zamieszkania, bo na przeprowadzkę do innego miasta nie mogłam sobie w tamtym czasie pozwolić. Moi znajomi, którzy się przeprowadzili prowadzili zupełnie inny tryb życia. Nie oszukujmy się, ale w większości przypadków mogli sobie na to pozwolić dzięki rodzicom. Fajnie było ich odwiedzić i przez 2 dni ,,żyć tak jak oni", ale z drugiej strony wcale czegoś takiego mi nie brakowało. Nie twierdzę, by byli niedojrzali. Po prostu korzystali ze studenckiego życia w taki, a nie inny sposób. Raczej nie zależy to od trybu studiów, ale od człowieka.

    Uważam, że nie ma co wrzucać wszystkich studentów zaocznych albo dziennych do jednego wora, bo może się okazać, że student zaoczny będzie mieć o wiele bardziej imprezowe życie, niż student dzienny albo dzienny jest bardziej dojrzały, niż zaoczny ;)

    A odpowiadając na Twoje pytanie, to nie uważam byś traciła z życia. Taki tok na pewno wymaga od Ciebie więcej wysiłku, ale chociaż po studiach nie natrafisz na ten przeskok pomiędzy studenckim życiem, a dorosłością ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wszystko zależy od priorytetów! :)

      Tryb dzienny, zaoczny, wieczorowy - każdy musi przejść ten sam materiał.

      Usuń
  5. Dzisiaj wiele decyzji, które kiedyś były uważane za najrozsądniejsze już takie nie jest. Same studia często stają pod znakiem zapytania. Nie dziwię się, że coraz częściej lepszą opcją są studia zaoczne.A mity...dotyczą niemal każdego obszaru życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych czasach na studia może dostać się każdy... I wtedy zależy to od człowieka, czy chce się uczyć czy woli balować po nocach.

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza