Przejdź do głównej zawartości

KRYZYS WIEKU MŁODEGO

oczekiwania kontra rzeczywistość, tak po prostu blog, depresja, lifestyle, millenialsi, pokolenie Y

Ostatnio w moje ręce trafił magazyn Cosmopolitan. Nie był to bieżący, najnowszy numer. Dostałam go od koleżanki, którą zainteresował pewien artykuł i chciała, abym też go przeczytała i wyraziła swoje zdanie. Artykuł na tyle także i mnie zaciekawił, że postanowiłam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami. 
Głównym tematem na stronie 64 była depresja millenialsa, ale zaraz... Kto to? Co to? Kim jest są millenialsi? Jak zaczynałam czytać artykuł w gazecie sama nie miałam pojęcia co to takiego lub kto to jest. Niestety w artykule także nie było nic napisane, więc zanim zaczęłam się rozpędzać z czytaniem, zasięgnęłam wiedzy u wujka Google.

Millenialsi  to grupa społeczna, inaczej mówiąc grupa ludzi urodzona między rokiem 1980 a 2000. Inaczej zwana pokoleniem Y. Charakteryzują się głównie dużą aktywnością, a w każdej dziedzinie życia wspomagają się technologią, jak tylko się da - nie bez powodu powstało powiedzenie "bez telefonu, jak bez ręki". Dzięki owej technologii i mediom, pokolenie Y dzięki sieci internetowej ma dostęp do znajomości na całym świecie. Millenialsów cechuje także pewność siebie, tolerancja i otwartość na nowości. Często stawiają sobie wysoko poprzeczkę, może przez to, że swoje umiejętności stawiają równie wysoko. Nie są odporni na mocną krytykę oraz mają wobec siebie i otoczenia nadmierne oczekiwania. Brzmi jak perfekcjonizm? Trochę tak. W sumie to pierwsze przyszło mi na myśl. "Coś w tym jest", pomyślałam także. 

Czy aby taka presja nie wpływa na nasz nastrój? 

Źródło
Sama należę do pokolenia Y. Czasami także mam chwile zwątpienia - przecież wszystko mam, czego chciałam. Mam świetną pracę, którą lubię. Zdobywam wykształcenie na studiach, całkiem dobrze mi idzie. Mam wspaniałych znajomych, bliskich i cudowną rodzinę, na której mogę polegać w każdej chwili i wiem, że nie jestem sama. Mam wiele pasji, które zapychają moje wolne luki w czasie, które sprawiają, że się spełniam i rozwijam... To dlaczego czasami mam wrażenie, że coś jest nie tak? Że stoję w miejscu? Że czego jednak mi brakuje? Patrząc na każdy tydzień mam wrażenie, że wygląda to jak ruletka, czasami wszystko obraca się do góry nogami tylko po to, żeby wrócić do stanu początkowego. Dlaczego tak jest, że odczuwam jakąś niewidzialną lukę, która niczym czarna dziura pochłania wszystkie moje pozytywne myśli i moja pewność siebie spada w zastraszająco szybkim tempie tylko po to, żebym właśnie siedziała, tak jak wczoraj z magazynem w ręku, ciepłą kawą obok, zastanawiając się "gdzie popełniłam błąd?" i "co robię nie tak?"

Według psychologów jest to wina tzw. kryzysu ćwierćwiecza, inaczej mówiąc kryzysu 25-latka czy kryzys wieku młodego.  

Wiele osób po ukończeniu studiów nie wie, co dalej zrobić ze swoim życiem. Kończy się etap nauki i ... no właśnie, i co? Niewielu znajdzie pracę w zawodzie, a reszta? Czy cały ten czas poświęcony nauce zostanie zmarnowany, bo będziemy zmuszeni szukać pracy w innym zawodzie? Przecież nie mamy doświadczenia. 
Dokładnie takie przerażenie ogarnęło mnie, jak byłam ponad dwa lata temu na studiach dziennych. Dlatego właśnie z nich zrezygnowałam patrząc z takiej perspektywy na moją przyszłość. Nie chciałam się z tym zmierzyć się. Zresztą szukając pracy, każdy pracodawca pytał się o doświadczenie... A jak można zdobyć doświadczenie ucząc się samej teorii na studiach? Jak ktoś zna odpowiedź na to pytanie, proszę o oświecenie mnie. Dlatego wybrałam studia w trybie zaocznym, ponieważ mogę w ten sposób już zdobywać doświadczenie w pracy oraz wykształcenie w weekendy na uczelni. Myślę, że w obecnych czasach jest to dobre rozwiązanie, jeżeli nikt nie chce się nagle obudzić z ręką w nocniku i myślami: Co ja teraz ze sobą zrobię? 
To są właśnie tzw. oczekiwania kontra rzeczywistość, które cechują pokolenie Y.  Wiele osób jest sfrustrowanych albo nieszczęśliwych, bo rzeczywistość okazała się być taka sama lub lepsza od wyobrażeń. 

Pokolenie Y o wiele częściej niż pokolenie X (czyli rodzice; lata 1961–1983/85) skarży się na to, że ich życie nie jest takie, jak sobie kiedyś wyobrażali. Jednym słowem - jest beznadziejne albo w lżejszym przypadku, trochę gorsze. Praca jest nie ta, którą chcieli. Mieszkanie nie takie, jak sobie wyobrażali. Życie zaskakuje nie zawsze pozytywnie, czego także nie było w planach. Małżeństwo nie jest idealne lub wybór życiowego partnera czasami jest możliwy na tyle, co podróż na inną galaktykę. 

W magazynie Cosmo przeczytałam historię jednej z kobiet, która po studiach poczuła straszną pustkę. Miała do wyboru zostanie w akademickim mieście albo powrót do domu. Postanowiła wrócić, w wieku 25 lat z powrotem zamieszkała z rodzicami. Przeczytałam: "Pamiętam, że najgorszym momentem było dla mnie zarejestrować się w pośredniaku. Poczucie, że poświęciło się czas na naukę, a tak naprawdę nigdzie Cię nie chcą", opowiadała Ola. Bardzo dobrze sama pamiętam takie myśli oraz uczucie, gdy szukałam pracy z zerowym doświadczeniem. Dlaczego tak jest? Dawniej praca oznaczała stabilność i bezpieczeństwo. Wraz ze wzrostem technologii nagle świat stał dla nas otworem. Wiele osób z tego skorzystało, więc i nam, w młodym wieku wpajano, że trzeba korzystać z tego co świat daje. Teraz praca nie oznacza tylko bezpieczeństwa i stabilności, ale ma wzbudzać w nas poczucie spełnienia, rozwoju i mamy mieć uczucie, że robimy to, co kochamy robić. 

Co jest powodem rozczarowań?

Ciągłe porównywanie.

Konkurowanie między sobą w tych czasach utrzymuje się i będzie się utrzymywało na wysokim poziomie, póki będą istniały social media, ukazujące fałszywą rzeczywistość. Facebook, Instagram... obserwujemy cudze życie zza monitora czy ekranu swojego smartfona, oglądamy zdjęcia, czytamy wpisy... tylko czy aby na pewno wszystkie obrazują stan faktyczny? Zdecydowana większość z nich jest dopracowywana, pokazywany jest jakiś jeden urywek z chwili, który pokazuje: "młodzi, bogaci bogowie życia", a nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. 

Obserwujemy życie swoich znajomych - Ci się zaręczyli, tamci się po raz kolejny rozstali, ale wiesz, że to kwestia czasu, aż znowu się zejdą. Tamtym się kolejne dziecko urodziło, a koleżanka właśnie wprowadza się z chłopakiem do nowego mieszkania. Tylko Ty stoisz w miejscu, nie masz się czym pochwalić. Pracujesz ciągle w tej samej firmie, mieszkasz nadal z rodzicami, drugiej połówki brak - jedyne co się w Twoim życiu zmienia to wiek i waga. Dołujące, co nie? 

Musimy pamiętać, że w social mediach ludzie pokazują urywek, jakiś przesłodzony moment swojego życia, a to, co im się nie udaje, ukrywają. Szukają oklasków za coś, co możliwe nigdy się nie wydarzyło. Patrząc na to, chcemy też żyć na takim poziomie, też chcemy być w centrum uwagi - bo przecież kto, czując się gorszym od reszty, jest szczęśliwy? Social media to pułapka, która wciąga bardzo szybko, ale dużo trudniej się z niej uwolnić. Właśnie dlatego od około roku nie mam już aplikacji Facebook'a na telefonie. Potrafiłam wolny czas marnować na oglądanie sukcesów innych, sama siedząc bezczynnie i zastanawiając się, czemu stoję w miejscu. Wiecie co? Jest lepiej. Dużo lepiej. Facebook to straszny zapychacz czasu, podobny staje się teraz także Instagram i Snapchat. 


Tu i Teraz 


Według psychologów, nie każdy dwudziestoparolatek musi doświadczyć kryzysu wieku młodego. Nie zawsze 20+ musi oznaczać pasmo rozczarowań i niepowodzeń oraz spędzania samotnych wieczorów z koleżanką Depresją. Wszystko zależy od naszego podejścia od życia. Tu i teraz, najważniejszy czas dla nas. Nie przeszłość, nie przyszłość. Na samym początku pisałam, że pokolenie Y cechują nadmierne oczekiwania wobec świata - wystarczy trochę spuścić z tonu, dać sobie na luz i po prostu popłynąć czasami z prądem. Nie zawsze musimy być tymi NAJ, tymi o których się mówi. Nie musimy wiecznie rozpamiętywać swoich błędów czy niespełnionych marzeń. Osiąganie sukcesu za pomocą techniki małych kroczków jest najlepszym rozwiązaniem, bo nie rzucamy sobie na barki zbyt wielu obowiązków. Trzymajmy się swoich celów, ale nie nastawiajmy się na efekt fast. Sukces nigdy nie jest zdobywany w sekundę!


Jeżeli spodobał Ci się wpis, kliknij łapkę w górę 👍


Komentarze

  1. Sylwia... depresja? Kochana moja czy Ty wiesz czym jest depresja? Spadek nastroju powodowany tym, że koleżanka wrzuciła na fejsa zdjęcie nowego mieszkania to nie jest żadna depresja. Depresja zabija. Warto o tym pamiętać. To tyle tytułem wstępu.. jestem na tym punkcie przewrażliwiona, bo widziałam na własne oczy co depresja robi z człowiekiem.... I czasem myślę, że każdy powinien to zobaczyć, żeby już nigdy nie pleść o depresji w kontekście gorszego humoru.
    A teraz post!
    Wiesz... trochę zgrałyśmy się w czasie z tematyką.
    1. Powiem co Cię dusi w chwilach zwątpienia (według mojej teorii :D )... WIĘCEJ ... bo jak się zdobywa wciąż coś nowego, osiąga się kolejne szczeble... to czasem wpada się w pułapkę rozwoju/sukcesów. I każdy kolejny sukces cieszy chwilę.. apotem jest pustka... którą może/musi? zapełnić kolejny sukces.
    2. Rozterki po ukończeniu studiów... wiesz to normalna ludzka reakcja na zmiany... to strach przed niewiadomą. Jeśli go pokonasz przeniesiesz góry.. jeśli się poddasz... cóż.

    Serdeczności ślę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o kryzysie 25 latków, ale już się tego boję ;) Moja córka niebawem kończy 20 lat, więc do 25 już nie dużo zostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że docenianie najmniejszych rzeczy jest ważną wartością, którą mało młodych ma. Zgadzam się z Tobą w 100% odnośnie ' i co po tych studiach '? Od razu po ukończeniu nauki wzięłam się za pracę, dlaczego? a no żeby zobaczyć w jakim kierunku iść i zdobywać jak najwięcej doświadczenia. Przez rok mam na swoim koncie 2 staże Animator oraz Rejestratorka Medyczna. Uczę się na Elektroradiologa. Większość moich znajomych studiuje i oprócz tego nic nie robią. Współczuję im na przyszłość. Tak najważniejsze jest nasze podejście, docenianie no i praca :)
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie skończyłam studiów, ale chyba właśnie przechodzę taki etap. Właściwie nie wiem co zrobić ze swoim życiem, co chciałabym robić, czym naprawdę mogłabym się zajmować. Mam sporo małych celów, które udaje mi się realizować, ale chyba po drodze zgubiłam ten największy i najważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem tak trzeba dostać kilka razy porządnie w dupę aby móc docenić najmniejsze wartości w życiu. Wyciągać z nich lekcje i iść dalej. Cieszyć się z sukcesów innych może nawet inspirować się? Wtedy kryzys, depresja nie dopada. Ja jestem zbyt otwarta by ukrywać jakieś porażki i drobne niepowodzenia. Życie nie jest idealne. To że ktoś pracuje w innej kategorii niż kierunek studiów jaki wykonał? No i co z tego, popatrz dodatkowe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja czasem nie rozumiem tego wszystkiego. Ludzie chcieliby, żeby wszystko było proste, podane na tacy i szybko działające niczym smartphonowe aplikacje. Żeby działo się już, teraz, na zawołanie. I potem są zdziwieni, że pewne rzeczy przychodzą z czasem, że wszystko potrzebuje naszego wkładu i często ciężkiej pracy. I to rozczarowanie życiem, rzeczywistością prawdę mówiąc jest dla mnie niezrozumiałe. Przez pięć lat godziłam studia dzienne na dość trudnym kierunku z pracą i nigdy, przenigdy nie skarżyłam się. To był mój wybór- chciałam się uczyć, chciałam być samodzielna, więc akceptowałam to wszystko. I do tej pory akceptuję. Nie lubię narzekać, nie lubię się życiem nie cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kryzys może dopaść w każdym momencie. Szkoda, że tak szybko, bo jednak te lata 20+ powinny wyglądać inaczej. jedno jest pewne dzisiejszy sposób kształcenia ma niewiele wspólnego z tym, co nas czeka po edukacji. Świat nie nadąża

    OdpowiedzUsuń
  8. No to dopadł mnie kryzys wieku młodego. Właśnie jestem po obronie pracy inżynierskiej i kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić. Stoję na rozdrożu i przewijają mi się drogowskazy z napisami: STUDIA - kontynuacja, STUDIA - coś nowego, ale coś co mi się podoba, PRACA, ewentualnie PRZERWA. Tylko jak zrobić sobie przerwę, skoro życie i świat tak pędzi. Czytając Twój wpis przyłapałam się na tym, że czasami porównuję się od innych. Moja kuzynka zarabia tyle, a tyle, pracuje w zawodzie związanymi ze swoimi studiami, a ja co? Mogę pracować w zakładzie foto, ale zarobki tam nie umywały się do tych, które mogę mieć po swoich studiach. Warunki panujące też mi tam nie odpowiadały. Jestem zbytnim indywidualistą. W te dni, w które mogę góry przenosić wierzę, że znajdę to co połączy pracę z pasją. Czy mi się to na pewno uda? Zobaczymy. Teraz więcej u mnie pesymizmu niż siły i chęci do działania.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

- - Zawsze staram się odwiedzić blogi osób, które pozostawią komentarz pod wpisem.
- - Odpowiadam na komentarze w weekendy - w tym okresie możecie także spodziewać się moich odwiedzin u siebie! :)
- - Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści mojego autorstwa. Jeżeli używasz moich tekstów czy zdjęć, nie zapomnij o źródle :)
- - Jest mi bardzo miło, gdy dodajecie swoje komentarze na dany temat, ale także jest to dla mnie niezwykle motywujące. Bardzo Wam dziękuję :)

Popularne posty z tego bloga

"Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego"

Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z całkowicie inną tematyką, niż zazwyczaj - taka mała niespodzianka :)
Otóż ostatnio dostałam ciekawą propozycję od pewnej osoby, aby popracować razem. Moim gościem na blogu jest Kasia Sopicka, pasjonatka mody, która uwielbia dobierać ubrania i tworzyć z nich własne stylizacje.
A więc przejdźmy do rzeczy!

Dzisiejszy temat to:
Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego.
Myśli o założeniu własnego bloga modowego wracają do ciebie za każdym razem, gdy ktoś komentuje twój świetny gust i nowe, modne ubrania? Czujesz się w temacie mody jak ryba w wodzie? Na co czekasz? Czas na założenie swojego pierwszego bloga modowego!
Czy blog modowy jest właśnie dla mnie? Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie, gdyż każdy z nas jest inny. Jeśli jednak jesteś osobą systematyczną, pełną pasji, zakochaną w modzie, to blog modowy jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj o tym, że w tydzień ani dwa nie staniesz się następczynią Kasi Tusk, jednak powo…

💗 DIY #5 - Słoik Pozytywnych Cytatów na 2017 rok 💗

Pytania na aska .

Dodam tu coś, co odbiega od głównej myśli mojego bloga. Jednak komuś może się to przydać.To są moje pytania, które ja wam wymyślałam i zbierałam je w wordzie. Jakoś od końca wakacji.Jeżeli ktoś nie ma weny, to może sobie skopiować ;3 Będę co jakiś czas akutalizować te pytania o nowe :)

Jak odzyskać stracone zaufanie?

„By odbudować zaufanie, które zburzyłeś jednym ruchem , potrzebujesz dobrego materiału w maksymalnie dużych ilościach.”

Zaufanie jest najważniejszym elementem w relacjach międzyludzkich – czy to chodzi o miłość, czy przyjaźń czy relacje w rodzinie. Zdarza się nam jednak zrobić coś, czego potem bardzo żałujemy.  Zaufania nie dostaje się od tak, raz na zawsze – zostaje się nim obdarzonym po jakimś czasie, jeżeli na nie zasłużyliśmy. Raz nadszarpnięte odbudowuje się wolno, bo zawiedliśmy.  Dlaczego jest ważne? Bez zaufanie nie zbudujemy prawdziwych relacji z innymi ludźmi, nie wspominając już o związkach typu przyjaźń czy miłość.  Bez niego żylibyśmy w ciągłym lęku, podejrzliwościach i z mnóstwem wątpliwości co do samych siebie, jak i innych. Nie czulibyśmy się bezpiecznie. 
Zaufanie to bardzo cienka nić, którą można zerwać jednym słowem. Bardzo ciężko je odbudować, ale można to zrobić. Poniżej znajdziesz kilka porad.


DIY #3 - Organizer, planer, kalendarz

Heeej! Do dzisiejszego postu zainspirowała mnie wczoraj trochę Draqilka D. z bloga Draqilka D. miłość... pasja... muzyka... - od razu podaję link do postu, który mnie zainspirował do tego (klik).  Ona tam opisywała jak zrobić swój Bullet Journal - osobisty organizer, nasz własny system notatek. Zachęcam każdego ciekawskiego do przeczytania jej postu. Sama od dawna miałam w planie zrobić kalendarz, który będzie mi odpowiadał pod każdym względem. Wiadomo jak to jest z tymi, które możemy kupić. Musimy się podporządkować pewnemu systemowi, który jest tam zawarty - kalendarz, notatnik, indeks, plan lekcji dla uczniów, itp. To ostatnie jest dla mnie niestety zbędne i irytujące. Dlaczego nie robią także kalendarzy dla studentów zaocznych? Kiedy potrzebuję mieć dużo miejsca w dniach takich jak piątek, sobota, niedziela, tak naprawdę mam te dni zwężone, że nie mam miejsca na zapisanie swoich zajęć, planu dnia. Zawsze marzyłam o takim kalendarzu, który także będzie moim organizerem, w którym b…