Przejdź do głównej zawartości

Zaemotikonowani


Żyjemy w świecie, gdzie emocje wyrażamy za pomocą żółtych kółek przypominających twarz - raz uśmiechniętą, raz smutną, z łezką w oku, bądź śmiechem do łez. Czy wszystkie emocje, które są w nas, zamarzły i przeniosły się na ekrany naszych sprzętów?

Przerażający jest fakt, który uderzył mnie jakiś czas temu. Może najlepiej będzie, jak przytoczę zaistniałą sytuację, która doprowadziła mnie do dłuższych rozmyślań w chwilach, gdy nie miałam nic specjalnego do roboty. 
Pewnego razu pisałam ze znajomym, prawdopodobnie na czacie na Facebook'u. W pewnym momencie zaskoczył mnie pytaniem Czy wszystko okej?. Nie wiedziałam zbytnio o co może mu chodzić, bo czułam się bardzo dobrze i nie najgorzej, więc zapytałam co ma na myśli. W odpowiedzi odpisał, że wydaję się być czymś zmartwiona albo mam typowego kobiecego focha, bo nie używam w rozmowie emotikonów i przez to rozmowa jest "sucha".

H a l o   z i e m i a ?! 

Serio? Czy naprawdę od jakości rozmowy zależą teraz emotki? W danych czasach ludzie pisali listy i nie przypominam sobie, aby zawierali w nich jakiekolwiek uśmieszki, a co pomyśleć już o tych naszych dzisiejszych kółkach. Jego odpowiedź zrobiła na mnie dość duże wrażenie, bo nigdy na to nie zwracałam uwagi, czy daję emotikony czy nie (od tego momentu już się poprawiłam, haha!). Uśmieszki - wiecie że jest ich kilka rodzajów? I który wybrać na daną czatową okazję - ten z puszczającym oczkiem, zwykły czy może z szerokim uśmiechem? Jest ich więcej. Buziaczki? Te słynne internetowe buziaczki momentami doprowadzają mnie do frustracji. Jest to miłe, ale bez przesadzania. W rzeczywistości ludzie nie są tak obfici w okazywanie uczuć. Realnie nie wiem czy nawet odważyliby się podać rękę, a co dopiero dać komuś takiego buziaka (jest też oczywiście kilka opcji całusków).

Nie chodzi mi to, że wcale mamy nie używać emotikonów w rozmowach. Sama ich normalnie używam, ale może jednak z nimi nie przesadzam a czasami faktycznie ich nie stosuję. Nie przywiązuję do tego jakoś specjalnie wagi. Z drugiej jednak strony emotikony znacznie ułatwiają kontakt wirtualny, na odległość. Dzięki nim możemy domyślić się jaki ktoś ma humor, można go opisać. Jest to duże ułatwienie, na które idzie wiele osób. Szkoda tylko, że rzadko kiedy przekłada się to na rzeczywistość. 

Żyjemy w dziwnych czasach - gdzie na ulicy ludzie zwyczajnie boją się przywitać, natomiast w sieci zgrywają bohaterów. W czasach kiedy kłótnie, prywatne sprawy wyciągane są dla publiczności. Żyjemy w świecie, gdzie okazywanie emocji odbierane jest jako słabość i naiwność, tymczasem sami szukamy tego w sieci. Szukamy ludzkich odruchów, które przeniosły się do wirtualnego świata, pozostawiając po sobie w realnym świecie pustkę i chłód. Żyjemy w wirtualnym świecie emocji.


Komentarze

  1. Wirtualny świat jest dziwny.. czasami sama się zastanawiam nad pewnymi osobami co z nimi jest nie tak.. w wirtualnym świecie są zabawni, gaduły, jakby szczęśliwi.. a w rzeczywistości tacy mało wyraźni ? I to są osoby które znam od xx lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedząc przed ekranami swoich komputerów czy laptopów (itp.) nie mamy kontaktu z drugą osobą. Zanim coś napiszemy mamy możliwość przemyślenia tego, co chcemy przekazać, możemy równie dobrze skasować przed wysłaniem to co nam się nie podoba, dlatego w wirtualnym świecie wypadamy tak dobrze, natomiast zanika w nas umiejętność komunikacji w rzeczywistym świecie.

      Usuń
  2. Używam emotikonów, ale chyba nie przesadnie. Buziaczki wysyłam rzadko, uśmieszki często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najważniejsze to mieć nad tym kontrolę.

      Usuń
  3. Prawdziwe jest to, że ludzie zachowują się inaczej w sieci a inaczej w realnym życiu. W sieci na pewno niektórzy są dużo odważniejsi niż twarzą w twarz :) Bardzo fajny post ! <3

    ns-w-zwierciadle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam używam emotikonów ... wyrażają więcej niż tysiąc słów hahahha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie lubię, gdy w wiadomości jest więcej emotek niż słów.

      Usuń
  5. Ciezko mi napisac smsa lub wiadomosc gdziekolwiek bez uzycia emotek. Mam wrazenie ze ludzie odczytaja cos opatrzbie.. A tak przynajmniej maja instrukcje. Tu ptzykladowo wstawilabym usmiechnieta buzke... Heh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o to, żeby po prostu nie przesadzać z nimi za bardzo :)

      Usuń
  6. osobiście bardzo często używam emotikonów. Z natury jestem dość ekspresyjną osobą i moje emocje dosłownie "wypływają" ze mnie. Śmieję się głośno, dużo uśmiecham i podobno mam radosny głos :D wszystko to, przekłada się na mój sposób komunikacji w wirtualnym świecie. Lubię emotikony, ale w pełni się zgodzę- ludzie w Internecie są tacy żywi, wyraźni, a w rzeczywistości tak jakby bali się samych siebie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam emotikonów, zwyczajnie dostosowuję sie do naszych czasów...fakt, to czasami wkurza kiedy nie używanie określonych, głupich emoji powoduje że dana osoba odczuwa dyskomfort i rozmowa jest "sucha" choc przecież tak naprawdę wszystko gra i jest w porządku - ja ze swoją przyjaciółką nie używamy zazwyczaj emoji a nasza rozmowa przeprowadzana jest normalnie.
    Z drugiej strony, ja doceniam postęp do jakich w ostatnich latach doszło odnośnie komunikacji w internecie. Teraz czasami wystarczy wysłać zwykłą buźkę by komuś określić jak się czujemy niż pisać monologów kiedy zwyczajnie nie mamy na to ochoty. To prostsze użyć emocji w ciągu sekundy niż poprzez łzy pisać 5 minutowy monolog o złym samopoczuciu prawda? ;)
    Czasami wirtualny świat jest łatwy a zarazem trudny do zrozumienia
    Pozdrawiam :)
    Lov:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wkradła ci się literówka "W danych czasach [...]" chyba miałaś na myśli "dawne czasy".
    A odnośnie posta:
    Pytanie twojego kolegi mnie prawdopodobnie też by skłoniło do podobnych rozważań. Emotikony to moim zdaniem kolejne ułatwienie, mające zrobić z nas analfabetów. Zamiast pisać "uśmiałam się do łez" wystarczą dwa kliknięcia. Co to się porobiło, że nawet napisanie kilku słów na klawiaturze sprawia nam trud. Z drugiej strony niektóre z nich są tak słodkie i zabawne, że wysyłanie ich jest czystą przyjemnością. Często też nie mamy ochoty pisać do kogoś wielkich poematów na temat tego jak bardzo jest się zły i ma się podły humor.
    Pozdro.
    http://dziennikidestiny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. W dzisiejszym świecie dużą wagę przywiązuje się do emotikon, zostały one przecież wymyślone po to żeby 'pokazywać uczucia' podczas wirtualnej rozmowy. Nie mam nic przeciwko, jednak powinniśmy używać ich z umiarem i nie przywiązywać do nich całej uwagi
    Zza Obiektywu

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze , że ktoś o tym piszę. Świat myśli że aby wyrazić swoje emocje trzeba użyć takiej beznaczącej minki , niestety tego się już chyba nie da zmienić.
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nas też zastanawiają emotikony. Przecież ludzie w prawdziwym świecie rzadko są tak wylewni, a wręcz chowają w sobie swoje uczucia...
    <a href="http://cywilizacjaizdrowie.wordpress.com>Nasz blog</a>

    OdpowiedzUsuń
  12. Emotikony pochłonęły i mnie. Przyznam szczerze, że do tego stopnia, że gdy ktoś napisze do mnie jakąś wiadomość lub głupie "dziękuję" bez emotnikonki - zastanawiam się czy podziękowania są szczere czy sarkastyczne i wymuszone.
    Dla mnie emotikonki dużo ułatwiają. Pozwalają przedstawić emocje, które w tekście jest wyrazić cieżej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem mam wrażenie, że ludzie wstawialiby same emotki. Nie umieją wyrażać myśli? Nie rozumieją słowa pisanego? Już dawno odkryłam, że wracamy do pisma obrazkowego. Ludzie nie czytają tylko oglądają obrazki, nie rozmawiają tylko wysyłają emotikony.. Smutne to i jednocześnie przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow! Super napisane. Tak, to prawda. Jeśli ktoś zawsze stosuje sporą ilość emotikonek i nagle tego zaprzestaje faktycznie ma się wrażenie, że coś się stało.
    Moim zdanie dobrze, że istnieją, bo samymi literami trudno wyrazić to co się czuję. Jednakowoż gdy ktoś przesadza... O Jezu. Po 5 emotek do każdej wiadomości, to przesada...
    Pozdrawiam, Natalia z PZZO

    OdpowiedzUsuń
  15. Wirtualny świat jest strasznie dziwny ... Pięknie to napisałaś !



    Zapraszam do mnie
    http://aleksandraweronikaplaziak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Najgorsze jest to, jak ludzie tak popadną w paranoję że żyją TYLKO w tym wirtualnym świecie.

    Mądrze napisane :*
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś już spotkała mnie właśnie taka sytuacja. Sama się dziwię w jakim kierunku idzie świat. Postęp? ok. Rozrywka i wygoda? w porządku. Ale czy zatracając całą resztę...

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post :) ja używam bardzo emotikonów, ale staram się panować nad tym :)
    Ludzie często zachowują się inaczej w rzeczywistości niż w sieci, są bardziej odważni, nie wstydzą się.
    Obserwuje :)
    allixaa.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  19. Ludzie w wirtualnym świecie są bardzo dziwni i wręcz fałszywi, zakłamani. Udają towarzyskich, wyrażają swoje zdanie na jakiś temat (pożyczone od innych osób), a w rzeczywistości są totalnie inni i nawet nie powiedzą ci głupiego 'cześć' na ulicy.
    A jeżeli chodzi o emotikony, to toleruję je, o ile ktoś nie przesadza z ich ilością.
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj. To fakt, że w wirtualnym świecie jesteśmy zupełnie inni niż w realnym. Na to ma wpływ bardzo dużo czynników, ktoś może być nieśmiały, komuś może brakować odwagi, ktoś inny potrzebuje czasu na zastanowienie się co ma powiedzieć. Każdy z nas jest inny, innym przychodzi łatwiej innym trudniej porozumiewanie się w jednym czy drugim świecie. Nie osądzam tego. Co do stosowania emotikon, fajnie, że są. Czasami pomagają wyrazić więcej niż słowa, a czasem po prostu nie mamy sił by cokolwiek powiedzieć. Oczywiście nadmiar emotek może być irytujący, ale umiejętnie i z rozsądkiem używane mogą doprecyzować to, jak aktualnie się czujemy. Czasami mam takie sytuacje w życiu, np. kiedy mam na prawdę kiepski dzień, a ktoś mnie pyta jak się czuję, myślę sobie, że gdybymiała taką czy taką emotikonę pod ręką to bym ją wyjęła z kieszeni i pokazała, bo czasem nawet słów brak.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niedawno miałam podobną sytuację. Pisałam z kimś normalnie i nie używałam emotikon. Zdanie zakończyłam kropką, bo przecież tak się kończy zdanie oznajmujące, prawda? A ta osoba do mnie, że "po co ta kropka nienawiści". Jakiej nienawiści? To najzwyklejsza w świecie kropka. Zapytałam czy gdybym użyła emotikony to byłoby w porządku, usłyszałam, że tak.
    Przykre jest, że teraz ciężko bez tych znaczków wyrazić siebie. Przyznam, że czasami jak piszę posta i nie daję buziek, to mam wrażenie, że mogę zostać odebrana w taki sposób, jakbym jakoś nie miło to napisała ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zawsze używam do ludzi takich emotikon, jakich emocji nie bałabym się mu okazać. Buziaki do narzeczonego, czy uśmiechy do przyjaciół ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

- - Zawsze staram się odwiedzić blogi osób, które pozostawią komentarz pod wpisem.
- - Odpowiadam na komentarze w weekendy - w tym okresie możecie także spodziewać się moich odwiedzin u siebie! :)
- - Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści mojego autorstwa. Jeżeli używasz moich tekstów czy zdjęć, nie zapomnij o źródle :)
- - Jest mi bardzo miło, gdy dodajecie swoje komentarze na dany temat, ale także jest to dla mnie niezwykle motywujące. Bardzo Wam dziękuję :)

Popularne posty z tego bloga

"Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego"

Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z całkowicie inną tematyką, niż zazwyczaj - taka mała niespodzianka :)
Otóż ostatnio dostałam ciekawą propozycję od pewnej osoby, aby popracować razem. Moim gościem na blogu jest Kasia Sopicka, pasjonatka mody, która uwielbia dobierać ubrania i tworzyć z nich własne stylizacje.
A więc przejdźmy do rzeczy!

Dzisiejszy temat to:
Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego.
Myśli o założeniu własnego bloga modowego wracają do ciebie za każdym razem, gdy ktoś komentuje twój świetny gust i nowe, modne ubrania? Czujesz się w temacie mody jak ryba w wodzie? Na co czekasz? Czas na założenie swojego pierwszego bloga modowego!
Czy blog modowy jest właśnie dla mnie? Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie, gdyż każdy z nas jest inny. Jeśli jednak jesteś osobą systematyczną, pełną pasji, zakochaną w modzie, to blog modowy jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj o tym, że w tydzień ani dwa nie staniesz się następczynią Kasi Tusk, jednak powo…

Pytania na aska .

Dodam tu coś, co odbiega od głównej myśli mojego bloga. Jednak komuś może się to przydać.To są moje pytania, które ja wam wymyślałam i zbierałam je w wordzie. Jakoś od końca wakacji.Jeżeli ktoś nie ma weny, to może sobie skopiować ;3 Będę co jakiś czas akutalizować te pytania o nowe :)

💗 DIY #5 - Słoik Pozytywnych Cytatów na 2017 rok 💗

Jak odzyskać stracone zaufanie?

„By odbudować zaufanie, które zburzyłeś jednym ruchem , potrzebujesz dobrego materiału w maksymalnie dużych ilościach.”

Zaufanie jest najważniejszym elementem w relacjach międzyludzkich – czy to chodzi o miłość, czy przyjaźń czy relacje w rodzinie. Zdarza się nam jednak zrobić coś, czego potem bardzo żałujemy.  Zaufania nie dostaje się od tak, raz na zawsze – zostaje się nim obdarzonym po jakimś czasie, jeżeli na nie zasłużyliśmy. Raz nadszarpnięte odbudowuje się wolno, bo zawiedliśmy.  Dlaczego jest ważne? Bez zaufanie nie zbudujemy prawdziwych relacji z innymi ludźmi, nie wspominając już o związkach typu przyjaźń czy miłość.  Bez niego żylibyśmy w ciągłym lęku, podejrzliwościach i z mnóstwem wątpliwości co do samych siebie, jak i innych. Nie czulibyśmy się bezpiecznie. 
Zaufanie to bardzo cienka nić, którą można zerwać jednym słowem. Bardzo ciężko je odbudować, ale można to zrobić. Poniżej znajdziesz kilka porad.


DIY #3 - Organizer, planer, kalendarz

Heeej! Do dzisiejszego postu zainspirowała mnie wczoraj trochę Draqilka D. z bloga Draqilka D. miłość... pasja... muzyka... - od razu podaję link do postu, który mnie zainspirował do tego (klik).  Ona tam opisywała jak zrobić swój Bullet Journal - osobisty organizer, nasz własny system notatek. Zachęcam każdego ciekawskiego do przeczytania jej postu. Sama od dawna miałam w planie zrobić kalendarz, który będzie mi odpowiadał pod każdym względem. Wiadomo jak to jest z tymi, które możemy kupić. Musimy się podporządkować pewnemu systemowi, który jest tam zawarty - kalendarz, notatnik, indeks, plan lekcji dla uczniów, itp. To ostatnie jest dla mnie niestety zbędne i irytujące. Dlaczego nie robią także kalendarzy dla studentów zaocznych? Kiedy potrzebuję mieć dużo miejsca w dniach takich jak piątek, sobota, niedziela, tak naprawdę mam te dni zwężone, że nie mam miejsca na zapisanie swoich zajęć, planu dnia. Zawsze marzyłam o takim kalendarzu, który także będzie moim organizerem, w którym b…