Przejdź do głównej zawartości

Studia zaoczne i praca - jak to pogodzić?

Źródło: We Heart It

Cześć!
Ostatnio wiele czasu zajęło mi planowanie swojego czasu. Wspominałam ostatnio, że muszę w końcu coś z tym zrobić. Praca w tygodniu a w weekendy uczelnia - niektórzy mówią mi, że dużo na siebie biorę. Czy ja wiem? Zawsze stawiałam sobie wysoko poprzeczkę, lubię wyzwania.

Byłam na studiach dziennych i wiecie co? Średnio mi się podobało. Nie jestem typem imprezowicza, który od wyczekuje od weekendu do weekendu. Zauważyłam, że lubię zdobywać wiedzę i się kształcić. Pewnie pomyślicie sobie - ale sztywniara - ale nie uważam siebie za taką osobę. W sumie też jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś się wypowiadał w ten sposób na mój temat, a słyszałam już przeróżne fikcyjne rzeczy!

Czemu wybrałam jednak studia zaoczne a nie dzienne?
Ponieważ mam możliwość pracy w tygodniu, na pełnym etacie. Mam możliwość zdobycia jakiegokolwiek doświadczenia, które jest jako pierwsze wymagane u pracodawców i nie mówię tutaj o staniu za ladą w barze wieczorami, bo w dzień przykładowo są zajęcia, jeżeli chodzi o studia dzienne. Szukałam pracy bardzo długo, ponieważ najpierw zwracali uwagę na to, czy mam jakieś doświadczenie w pracy, a dopiero potem na wykształcenie. Nie pracuję w sklepie, a w biurze, jestem z tego bardzo zadowolona. Poza tym uważam, że po takim tygodniu pracy, nauka jest odskocznią, czymś innym, czymś czym nie zajmuję się na co dzień, więc także mam lekkie "urozmaicenie". Tym lepiej i łatwiej mi zasiąść do nauki i poważnie się pouczyć, a nie gapić w sufit, haha! I wiecie co jest najśmieszniejsze? Słyszałam opinie o studiach zaocznych, że tam wcale nie trzeba się uczyć, że jest łatwo, że to wcale nie są studia. Ha ha! Uwierzcie, ale więcej czasu poświęcam na naukę na studiach zaocznych niż dziennych. 


Jednak na dłuższą metę, taki tryb życia może być wykańczający. Może opowiem Wam jak to wygląda u mnie.
Do pracy mam na godzinę 7. Wstaję o 5:30 żeby mieć czas na poranną toaletę, spokojne śniadanie i wybranie ubioru. Wychodzę około 6:45 z domu, ponieważ obecnie mam blisko do pracy i jestem tam do 15:00. Wracam, jem obiad, chwilę staram się odpocząć - sprawdzam co działo się w "wielkim świecie", czyli wszystkie social media oraz bloga. Potem przeważnie staram się zająć czymś pożytecznym. Jeżeli mam coś zrobić na zajęcia na weekend, to zabieram się za to od razu. Chodzę spać o 21:00. Dobra, leżę i staram się zasnąć, ale niekiedy jestem tak zmęczona, że zasypiam już o 20. Zwłaszcza ostatnio, chodziłam na krótką drzemkę od razu po pracy i budziłam się po 19 - dopiero wtedy jadłam obiad. Ale to dlatego, że nie robiłam nic w porę, większość rzeczy poodkładałam na tak zwane "potem" no i mam efekty. Sam blog zabiera dużo czasu. Blogowanie to nie tylko pisanie postów i oczekiwanie na cud. Sami wiecie, jak wiele trzeba się napracować. Moi znajomi nie wiedzą o tym, często nie rozumieją tego, że mogę nie mieć na coś siły ani ochoty. 

Czy jest na to jakiś złoty środek? 

Nie mam pojęcia czy złoty, ale na pewno da się trochę zminimalizować efekty uboczne w postaci zmęczenia, chaosu w głowie, zalegania spraw i innych.

1. Organizacja.

Trzeba mieć na prawdę dużo siły i samozaparcia. Warto dobrze rozplanować swój czas, cały swój tydzień, pamiętając że doba ma tylko 24 godziny a tydzień 7 dni. Nie ma opcji, żeby gdzieś nagle wynaleźć dodatkowe godziny, a sen jest bardzo ważny. Przecież potrzebujemy regeneracji, ja już bardzo dobrze rozumiem, jak dużo się traci, gdy się nie dosypia.. 

2. Kalendarz.



Ja mam kilka. Nie myślcie, że zgłupiałam, ale mam kalendarz na ścianie, gdzie mam zaznaczone tygodnie, w które mam studia. Mam kalendarz, który noszę w torebce i ON JEST NAJWAŻNIEJSZY! Bez niego nie wiedziałabym co się kiedy dzieje. Tam mam zapisane listy, ważne kartki, wydarzenia, daty - to mój skarb. Oprócz tego mam  średni kalendarz na biurku, w którym mam ogólnie zapisane co się którego dnia dzieje. Do tego obok pierwszego, wiszącego kalendarza wisi mój plan zajęć, który momentami mnie dołuje, ale no trudno, oby w następnym semestrze był lepszy! Egzamin, sesja, ważne spotkanie, kawa z przyjaciółką, wypad do kina, spotkanie z szefem, dzień wolny? Wszystko czarno na białym zapisane i pewne w 100%!

3. Priorytety.

Czyli to co ważniejsze to teraz, to co ważne to za chwilę, to co ważne ale nie aż tak żeby się paliło, to na potem, a pierdoły oddelegowuję bliskim. Na blogu Draqilki można przeczytać właśnie o tym schemacie, więc nie rozpisuję się tutaj, tylko zapraszam na bloga koleżanki -> klik.

Draqilka
4. Trzeba być elastycznym.

Czyli nie wolno sztywno trzymać się swoich planów. Nie jesteśmy w stanie zaplanować całego dnia, a co dopiero tygodnia, godzina w godzinę. Zawsze musimy mieć trochę czasu w zanadrzu, bo nie wiemy co może się wydarzyć. Przypadki chodzą po ludziach, a nie po lesie - ostatnio usłyszałam od kogoś na studiach. Śmieszne, ale trafne określenie. Trzeba być elastycznym, przygotowanym na wszystko, że nagle trzeba będzie porzucić swoje plany i zająć się czymś pilniejszym.

5. Wolny czas.


Tego chyba najbardziej mi brakuje. Nie potrafię pożytecznie wykorzystać swojego wolnego czasu. Dlatego kiedy tylko dam radę, będę buszować po przeróżnych poradnikach, czy to w Internecie czy w książkach, aby znaleźć coś odpowiedniego, co mnie zmotywuje, może natchnie? Mam wolny czas, ale albo go prześpię, albo przesiedzę na bzdurach. A mam przecież jeszcze tyle do zrobienia! I potem płacz, że nie zdążę... I siedzenie po nocach... No wiecie - błędne koło. 

6. Walka - ze stresem oczywiście.


Stres trzeba zwalczać - to jest pewne. Można znaleźć przeróżne rzeczy bądź czynności, które rozładują w nas napięcie po całym dniu, choćby ćwiczenia fizyczne, kolorowanki słynne ostatnimi czasy, albo po prostu ludzie, którzy są bezinteresownie przy nas. Każdy ma na to swój sposób :)

7. Systematyczność.

Zawsze powtarzam to sobie w głowie - co mam zrobić dziś, robię dziś. Ten punkt łączy się trochę z punktem nr 3 o priorytetach. Muszę w końcu o wszystkim pamiętać.

8. Oparcie.

Uważam także, że dobrze mieć osobę (lub kilka), która prowadzi podobny tryb życia. Zawsze można się wygadać, porozmawiać i ponarzekać, a w wolnych chwilach się spotkać. Nie zawsze jest tak, że każda osoba zrozumie, że nie masz ochoty ani siły wychodzić z domu.

10. Przyzwyczaisz się. Spokojnie.

Na początku zawsze jest panika i wielkie słowa "nie dam rady". Ale to tylko kwestia przyzwyczajenia do nowej sytuacji. Jak się wkręcimy już w ten wir obowiązków, przestanie nas wszystko przytłaczać :)


A Wy studiujecie dziennie czy zaocznie? Co myślicie o takim trybie życia? 

Do zobaczenia 16 stycznia :)


Komentarze

  1. Ja studiowałam zaocznie i licencjat i magisterka i podyplomowe. W weekendy uczelnia, w tygodniu korpo. Nie powiem, że było łatwo, bo nie było! Było cholernie ciężko! Też jestem z tych, co na studia poszli po wiedzę, a nie po świstek. ;)
    To teraz procentuje choć.. Kochana moja więcej nauczysz się pracując mimo wszystko, doświadczenie jest bezcenne!
    Jeśli chodzi o wolny czas.. on jest wolny więc spędzaj go jak chcesz.. nawet śpiąc. Ja tam na studiach spałam kiedy tylko mogłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjny wpis.
    Ja obecnie szukam nowej pracy, ale pamiętam, że po powrocie z poprzedniej pracy myślałam tylko o tym ja wypocząć, bo przecież w weekend na zajęcia. Teraz ciągle myślę o tym jak dobrze organizować sobie czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że studia studiom nie równe i każdy inaczej reaguje na stres i szybkie tempo życia, ale organizacja czasu to jest pierwszy i najważniejszy krok, żeby wszystko ogarnąć :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis, przydatny wielu studentom. Podoba mi się Twoje podejście do studiowania i pracy - faktyczne zdobywanie wiedzy i doświadczeń. Ja pracowałam będąc zarówno na studiach dziennych (były to oczywiście prace dorywcze bądź dłuższe na umowę zlecenie czy o dzieło), jak i zaocznych. W przypadku zaocznych organizacja czasu i godzenie tego przyszło mi bardzo łatwo, natomiast w przypadku dziennych musiałam dużo kombinować - przepisywać się do innych grup na ćwiczenia, raz nawet miałam Indywidualną Organizację Studiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodząc na dzienne nie chciałabym pracować, właśnie ze względu na to, że ciężko dopasować sobie pracę do zajęć i odwrotnie

      Usuń
  4. Ciekawy wpis. Sama nie jestem też taką osobą, która idzie na studia dzienne, aby imprezować jak robi to wiele osób. Studia zamierzam zacząć w tym roku. Jeszcze do końca się nie zdecydowałam, czy dzienne czy zaoczne. Wciąż mam dylemat. Zaoczne mają swój plus jak piszesz taki, że można pracować. Dziennie raczej nie będzie na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja robiłam studia dzienne i pracowałam, ale na szczęście specyfika moich studiów spokojnie na to pozwalała. ;) zresztą, jak ktoś bardzo chce, to pogodzi wszystko, co doskonale widać na Twoim przykładzie. ;) zwłaszcza że jest to wiek, kiedy jeszcze się chce tak łączyć. :)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie znam takie życie :) Jakbym czytała swój wpis :) ale naprawdę warto patrząc na to z perspektywy czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również pracowałam i studiowałam zaocznie. Niestety miałam o tyle gorzej, że do pracy miałam 2h w jedną stronę ;) więc wstawałam o 5 żeby dojechać na 8:30 do pracy a niestety z domu rodzinnego dojazd równał się z kilkoma przesiadkami;) Tak więc dziennie traciłam 4 czasem nawet 5h na same dojazdy ;) dojazd na studia w weekendy to była tylko godzina spędzona w pociągu ;) Wcale nie było łatwo (jak wiele osób sądziło). Włożyłam całą masę pracy, nie obyło się właśnie bez podpunktów które zawarłaś w swoim wpisie :) Z tym wpisem trafiłaś w dziesiątkę - bardzo mądry, ciekawy i niesamowicie przydatny :)

    w-fotelu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dojazdy są chyba najgorsze - nie dość, że zabijają energię to jeszcze marnują nasz czas, który moglibyśmy wykorzystać na coś innego...

      Usuń
  8. W weekendy uczelnia (Psychologia), a korpo w tygodniu. Do tego kilka aktywności poza, kilka spotkań, własna firma... Zorganizowanie ZBAWIA! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo psychologia, co prawda jestem teraz na pedagogice (z psychologii zrezygnowałam), ale chyba wrócę na ten kierunek ;3

      I zgodzę się ZORGANIZOWANIE ZBAWIA! :)

      Usuń
  9. Och z tym stresem , a raczej walka to jest tragedia u mnie. CIągle przegrywam ... :( Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba w końcu znaleźć na to sposób :)

      Usuń
  10. Ja studiowałam zaocznie. W weekend studia, w tygodniu małe dziecko i prowadzenie firmy. Jeśli się chce to można wszystko naprawdę podzielić. Trzeba naprawdę chcieć i mieć wsparcie od bliskich! Trzymam mocno kciuki za Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE MOGĘ się nie zgodzić - jak się chce, to można!

      Usuń
  11. Ja pracowalam pełnoetatowo zarówno w czasie studiów zaocznych jak i dziennych i muszę przyznać, ze to wąłśnie te zaoczne są cięższe. Jednak ustanawianie priotytetów i dobra organizacja pomagają mi w ogarnięciu wszystkiego (nawet udaje mi się znaleźć czas na 'chwilę dla siebie').
    Pozdrawiam,
    Normxcore

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nawet udaje mi się znaleźć czas na 'chwilę dla siebie' " - jakbym słyszała samą siebie :D

      Usuń
  12. Ciekawy wpis, na pewno przydatny dla wielu osób !

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo że to też ma swoje wady, jak się czytało to naprawdę czuć pozytywne nastawienie.
    Super ci się ułożyło z pracą.
    Mój brat miał podobny tryb życia jak ty i też nie narzekał. Skończył studia i dalej pracuje.
    Ja właśnie będę się bardzo zastanawiać.
    Z jednej strony studia dzienne są mniej wyczerpujące, jeżeli chodzi o cały tydzień, a z drugiej strony, to fajnie też zarabiać już :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się właśnie cieszę, że udało mi się znaleźć taką pracę, która IDEALNIE wręcz odpowiada mi w całym tygodniowym grafiku zajęć :)
      Nie ma co narzekać, z czasem się człowiek przyzwyczai do takiego trybu i potem nie będzie potrafił już żyć w tzw. "wolnym" tempie :P
      Warto się dobrze zastanowić, zanim wybierze się studia :)

      Usuń
  14. Akurat studia skończyłam dzienne, ale obecnie też uczę się zaocznie i jestem w trakcie szukania pracy. Nie powiem, że jest z tym łatwo bo nie jest. Jednak cały wolny czas, który mam obecnie w tygodniu staram się poświęcać na różne projekty, robienie zdjęć, naukę nowych rzeczy ;) Choć przyznam, że brakuje mi odrobinę systematyczności i zorganizowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się wkręcisz już w ten "rytm" obowiązków, będzie z pewnością łatwiej :)

      Usuń
  15. Dodam coś od siebie.
    Charakter pracy - Ty masz sztywno osiem godzin, od 7 do 15, fajnie. Ale są prace, które wymagają od nas więcej elastyczności, niekoniecznie nieregularne godziny pracy, ale systemy dwu- bądź trzyzmianowe, nadgodziny czy praca w soboty.
    Lokalizacja - przeczytałem w jednym z komentarzy pod tym postem o nawet dwóch godzinach dojazdu do pracy. Jakby nie patrzeć, dojazd pochłania nie tylko czas, ale i energię.
    Życie - trzeba je praktycznie podporządkować pracy i studiom, bo na resztę prawie nie ma czasu. Skazujesz się praktycznie na brak dnia, który możesz mieć tylko dla siebie i zrobić co tylko chcesz (albo nawet nic nie robić i odpoczywasz). Chyba że masz super pracę i często możesz mieć wolne, ale o tym już wspomniałem wcześniej. Albo podoba ci się życie, w którym kręcisz się tylko wokół obowiązków, a kolejne rzeczy prześcigają się priorytetem.
    Finanse - niby pracując w tygodniu na pełny etat powinno się mieć pieniądze na studia, ale różne są zarobki i różne ceny w zależności od kierunku i uczelni. W niektórych sytuacjach życiowych nawet przy comiesięcznej pensji ktoś nie mógłby sobie pozwolić na taki wydatek, mając na uwadze inne (opłaty za mieszkanie, jedzenie, ubrania).

    Co myślę o takim trybie życia? Dla mnie to taka szalona pogoń... właściwie nie wiem za czym. Za pieniędzmi? Karierą? Robieniem z siebie cholernego ideału, którym nigdy się nie staniemy, czy męczennika? A potem dziwne że w dzisiejszych czasach mamy tyle depresji... Bo ludzie nigdy nie mają czasu odpocząć, nie mają czasu robić tego, na co naprawdę mają ochotę, co im tylko przyjdzie do głowy (w granicach zdrowego rozsądku). Bo zawsze gdzieś jest jeszcze coś do zrobienia, obowiązki, plany, nie ma czasu na jakieś zachcianki. A potem kończy się wyścig szczurów i co? Nic? Pustka? Lepiej osiągnąć mniej, ale być szczęśliwym.

    Nie mówię że się nie da. Ale to jednak spory wysiłek, który odbiera kilka lat z życia i nie zawsze musi okazać się dobrą inwestycją. Jeśli komuś się to podoba, proszę bardzo. Mnie nie, wyraziłem swoją opinię, z którą nie każdy musi się zgadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ator skończ pierdzielić. Idź pozwij Gimpera

      Usuń
    2. No oczywiście jak ktoś widzi, że nie daje rady w takim trybie żyć, to nikt nikogo nie zmusza. Ale jest wiele osób, co po prostu chcą i studiować i pracować. Nie oznacza to jakiegoś szalonego dążenia do ideału ani męczennika, przynajmniej ja się nie czuję męczennikiem i wydaje mi się, że też raczej na takiego nie wyglądam... Jak dobrze zorganizuje się swój czas, to da się wiele rzeczy zrobić na które ma się ochotę, po za tym istnieje coś takiego jak URLOP i jak chcesz odpocząć kilka dni to proszę bardzo - odpoczywaj, wyjedź gdzieś, rób co chcesz... Jestem szczęśliwa właśnie w takim układzie, bo robię to co lubię i jest wiele takich osób.

      Usuń
  16. Do studiów dopiero się przymierzam. Kompletnie nie mogę się zdecydować na formę. Całe szczęście, mam jeszcze chwilkę na zastanowienie. Pozdrawiam :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  17. Kalendarz zawsze mam ze sobą. Do studiów się przymierzam, ale wcześniej całe mnóstwo innych zaliczeń, wystaw, plenery i przeglądy. :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo podoba mi się realizacja tego wpisu. Zdjęcia z tymi wszystkimi dymkami stanowią ciekawy przekaz i urozmaicenie :)
    Ja studiuję dziennie i miałam takie semestry, że nie wiedziałam do czego ręce włożyć i zrywałam po kilka nocy, żeby tylko skończyć projekt. Do tego dochodziła ciągła panika i lęk czy wyrobię się z tym wszystkim. Ostatni semestr jest bardzo luźny i mam sporo wolnego, ale jeszcze gorzej dysponuję swoim czasem. Taki paradoks.
    Moi znajomi studiujący zaocznie najczęściej porzucali studia, bo ciężko było im pogodzić pracę i dojazdy na uczelnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem zdania, że jeśli się chce to można wszystko połączyć. Ja zdecydowałam się na staż, jestem z niego zadowolona, sporo mi dał. Akurat już po stażu więc jestem w trakcie szukania pracy :) Pamiętam, że jak czasem musiałam być w piątki na zajęciach to moja kierowniczka bez problemu pozwalała mi wcześniej wychodzić. Często pracodawca to też człowiek i rozumie nasze zmagania :)
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  20. Już za półtora roku kończę szkołę i czkają mnie studia . Nie chce za bardzo obciążać moich rodziców ani oszczędzać na wszystkim więc pewnie wybiorę się na zaoczne.Mam nadzieję że uda mi się to wszystko pogodzić , na pewno jeszcze wrócę do tego posta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. Powiadomie jak będziesz musiała zacząć :)

      Usuń
  22. Bez kalendarza nie dałabym sobie rady, moje wszelkie plany by się posypały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, jest już ponad połowa stycznia i głównie kalendarz ratuje mi skórę :D

      Usuń
  23. mi akurat udało się pogodzić studia dzienne i pracę :) owszem miałam dużo na głowie, ale byłam bardzo dobrze zorganizowana :)

    życze Ci powodzenia i wytrwałości ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja na studiach również pracowałam. Jednak ja studiowałam dziennie, więc pełny etat nie wchodził w grę. Na szczęście byłam bardzo dobrze zorganizowana i jakoś to wszystko pogodziłam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja również się uczę i dokształcam, ale samodzielnie. W ciągu tygodnia roboczego pracuję w domu (moje marzenie się spełniło), a w weekendy uczę się francuskiego i angielskiego. Takie priorytety jak praca i nauka zawsze mam zaznaczone w kalendarzu w godzinach porannych i południowych. Zaczynam o 7 i kończę o 15-15:30. W weekendy uczę się od 10 do 13. Dzięki temu się wysypiam i mam czas na odpoczynek. Zawsze wyliczam sobie dobę (ilość godzin snu, czas na posiłki, sprzątanie, zakupy) później z tych rzeczy, których nie da się uniknąć wyskubuję godziny na książkę, spacer, spotkanie czy zabawę z kotem. Taka organizacja pomaga mi wszystko zaplanować :)Super porady, wierzę, że studia zaoczne to ciężki orzech do zgryzienia, bo tak naprawdę materiał z całego tygodnia, trzeba przerobić w dwa dni. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo jak ja bym też chciała pracować w domu!!!

      Usuń
  26. Bardzo pomocny wpis, ja cały czas myślę co robić dalej po technikum. Studia zaoczne to właśnie jeden z moich pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie się też całkiem fajnie udaje godzić studia z pracą. Kumpela podesłała mi świetną stronkę strefajob.pl i bez wychodzenia z domu mogłam się zapisać tam na zlecenie. Wystarczyło jednorazowo przejść szybkie wdrożenie z bhp, poznałam prawa i obowiązki z wybranej pracy, no i podpisałam umowę. Teraz dość prosto rozdzielam czas między naukę a pracę. Spoko oferty mają. Już znajomi się zainteresowali tymi ofertami np inwentaryzacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Twój blog jest fenomenalny! Takie porady i ciekawostki zawsze mi się przydadzą tym bardziej że za niedługo zaczynam ostatni rok i będę musiała pisać pracę magisterską. Do tego ciągle pracuje i ciężko mi jest czasami już się wyrobić z tym wszystkim. Świetny blogi o powodzenia w dalszej pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też teraz czeka pisanie pracy, ale póki co licencjackiej... ostatni rok - trochę się go boję :(
      Dziękuję!

      Usuń
  29. A ja nie daję rady. Szłam na studia z pozytywnym nastawieniem, jestem raczej zorganizowana a i tak nic z tego. Mam studia, które wymagają ode mnie mnóstwo pracy w domu. Zjazdy tydzień w tydzień. Wykładowcy robią konsultacje w tygodniu. W dodatku moja praca wymaga ode mnie ciągłego dokształcania, a chociaż studia mam niby pod pracę to uczą tam rzeczy do niczego nieprzydatnych. Zdecydowałam, że niedosypiać, nie jeść i katować się psychicznie już nie będę, bo chociaż jakoś zdałam tak pierwszy stopień, moje zdrowie się rozsypało. Efekt - trzy przedmioty w tym semestrze niezaliczone. Nie wiem czy nie szkoda mi kasy, by dalej to ciągnąć i może nie dociągnąć. Nie zawsze chcieć to móc.

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo dobry wpis z, którego można dużo się nauczyć. Ja też aktualnie pracuje i uczę się zaocznie i myślę, że jest to jak najbardziej do pogodzenia. Powodzenia w dalszej pracy nad blogiem i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Zdecydowanie doświadczenie zawodowe warto zdobywać już w czasie studiów - sam dyplom przecież nie da nam gwarancji zatrudnienia w jakiejkolwiek firmie. A co najlepsze, w pracy tak naprawdę uczysz się więcej niż na studiach :) Dlatego im szybciej znajdziemy jakieś interesujące stanowisko, tym dla nas lepiej. Twoja postawa jest zdecydowanie godna naśladowania :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

- - Zawsze staram się odwiedzić blogi osób, które pozostawią komentarz pod wpisem.
- - Odpowiadam na komentarze w weekendy - w tym okresie możecie także spodziewać się moich odwiedzin u siebie! :)
- - Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści mojego autorstwa. Jeżeli używasz moich tekstów czy zdjęć, nie zapomnij o źródle :)
- - Jest mi bardzo miło, gdy dodajecie swoje komentarze na dany temat, ale także jest to dla mnie niezwykle motywujące. Bardzo Wam dziękuję :)

Popularne posty z tego bloga

💗 DIY #5 - Słoik Pozytywnych Cytatów na 2017 rok 💗

"Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego"

Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z całkowicie inną tematyką, niż zazwyczaj - taka mała niespodzianka :)
Otóż ostatnio dostałam ciekawą propozycję od pewnej osoby, aby popracować razem. Moim gościem na blogu jest Kasia Sopicka, pasjonatka mody, która uwielbia dobierać ubrania i tworzyć z nich własne stylizacje.
A więc przejdźmy do rzeczy!

Dzisiejszy temat to:
Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego.
Myśli o założeniu własnego bloga modowego wracają do ciebie za każdym razem, gdy ktoś komentuje twój świetny gust i nowe, modne ubrania? Czujesz się w temacie mody jak ryba w wodzie? Na co czekasz? Czas na założenie swojego pierwszego bloga modowego!
Czy blog modowy jest właśnie dla mnie? Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie, gdyż każdy z nas jest inny. Jeśli jednak jesteś osobą systematyczną, pełną pasji, zakochaną w modzie, to blog modowy jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj o tym, że w tydzień ani dwa nie staniesz się następczynią Kasi Tusk, jednak powo…

Jak odzyskać stracone zaufanie?

„By odbudować zaufanie, które zburzyłeś jednym ruchem , potrzebujesz dobrego materiału w maksymalnie dużych ilościach.”

Pytania na aska .

Dodam tu coś, co odbiega od głównej myśli mojego bloga. Jednak komuś może się to przydać.To są moje pytania, które ja wam wymyślałam i zbierałam je w wordzie. Jakoś od końca wakacji.Jeżeli ktoś nie ma weny, to może sobie skopiować ;3 Będę co jakiś czas akutalizować te pytania o nowe :)

DIY #3 - Organizer, planer, kalendarz

Heeej! Do dzisiejszego postu zainspirowała mnie wczoraj trochę Draqilka D. z bloga Draqilka D. miłość... pasja... muzyka... - od razu podaję link do postu, który mnie zainspirował do tego (klik).  Ona tam opisywała jak zrobić swój Bullet Journal - osobisty organizer, nasz własny system notatek. Zachęcam każdego ciekawskiego do przeczytania jej postu. Sama od dawna miałam w planie zrobić kalendarz, który będzie mi odpowiadał pod każdym względem. Wiadomo jak to jest z tymi, które możemy kupić. Musimy się podporządkować pewnemu systemowi, który jest tam zawarty - kalendarz, notatnik, indeks, plan lekcji dla uczniów, itp. To ostatnie jest dla mnie niestety zbędne i irytujące. Dlaczego nie robią także kalendarzy dla studentów zaocznych? Kiedy potrzebuję mieć dużo miejsca w dniach takich jak piątek, sobota, niedziela, tak naprawdę mam te dni zwężone, że nie mam miejsca na zapisanie swoich zajęć, planu dnia. Zawsze marzyłam o takim kalendarzu, który także będzie moim organizerem, w którym b…