Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy raz

Pierwszy raz.. jest niezwykle ważnym wydarzeniem w życiu. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłam o tym tutaj napisać. Więc... pierwszy raz, to taki moment, podczas którego każdego bierze trema. Zawsze zaczyna się to od jakiegoś planu. Ustawiamy sobie w głowie plan działania. Odliczamy dni, minuty i sekundy do momenty gdy... to się wydarzy. Zastanawiamy się czy podołamy zadaniu i czy wszystko pójdzie po naszej myśli. Czy będzie potem mnie coś bolało? Co potem i kiedy następny raz? Czy da to jakiś efekt?  To już zależy.



Pierwszy raz zabierając się za ćwiczenia miałam podobne obawy. Nie wiedziałam jak i za co się zabrać, jak to zrobić "fachowo". Wiele się teraz słyszy o tym, że zdrowy tryb życia jest ważny. Że zdrowy tryb życia jest na pewien sposób już modny. Jadąc rano do pracy widzę codziennie panią - może ma lat 45-50 - która biega. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, że to robi. Pierwszy raz na pewno musiał być trudny, zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym.

Podstawowe obawy?

- jak ja będę wyglądać wśród innych ludzi..
- cała się spocę..
- wydaje mi się, że biegam jak fajtłapa..
- na pewno sobie coś zrobię i będę mieć kontuzję..
- w tych ciuchach dziwnie wyglądam..
- rano będę mieć mega zakwasy i nie wstanę z łóżka..
- nic mi to nie da..
- zrobię z siebie pośmiewisko..
- co powiedzą znajomi...

To tylko kilka z tak naprawdę wielu obaw, bo każdy może mieć inne. Ale każda obawa jest jednak dla nas ważna i aby stanąć oko w oko z zadaniem, musimy jakoś sobie tą obawę przetłumaczyć i zbić dobrymi argumentami. 

Jak to się mówi "kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana". Osobiście jakoś tak za szampanem nie przepadam, ale fakt faktem, że czasami warto, a nawet powinniśmy zaryzykować. Bo albo coś stracimy albo zyskamy. W tym przypadku to oba przypadki są możliwe na raz, bo stracić możemy kilogramy lub zbędny tłuszczyk, a zyskać np. nowych znajomych, uznanie wśród bliskich, widoczną zmianę u siebie. Jednym słowem, trzeba czasami podjąć to ryzyko i chociaż spróbować.
Wiele osób teraz właśnie ćwiczy, bo jak napisałam bycie "fit" jest teraz modne. Dlatego czasami można wpasować się w tłum. Ale też nie trzeba uprawiać sportu na dworze, są do tego siłownie. Jeżeli jednak sam kontakt z ludźmi tam nas onieśmiela, to można w domu znaleźć zaciszny kącik i chwilę czasu dla siebie i wykonać kilka ćwiczeń.


Jeszcze co do pierwszego razu...
Dla wielu to ogromne wyzwanie. Trzeba się do niego jakoś przygotować. Nie chodzi mi tutaj o super ciuchy a'la sportowe, chociaż niektórzy swoją przygodę ze sportem właśnie tak zaczynają i... kończą zaraz po tym jak te ciuchy ubiorą. 
  1. Jednak za każdym razem zanim zaczniemy wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia, powinna być rozgrzewka - 10/15 minut, tak na dobry początek. Powinna obejmować wszystkie partie ciała, była porządna i intensywna, bo tylko wtedy wszystkie partie Twojego ciała będą przygotowane. Wiele osób olewa to, a potem nabawia się kontuzji. Ból i długa przerwa mogą zniechęcić do dalszej pracy i rozleniwić. Dlatego zawsze rozciągaj się przed treningiem!
  2. Po drugie dopasuj ćwiczenia do swoich możliwości. Jeżeli jesteś osobą początkującą, to wybierz zestaw ćwiczeń dla osób początkujących. Zbyt mocny początek może skutkować przetrenowaniem (o czym ostatnio wspomniał mi kolega, więc postanowiłam się nieco więcej dowiedzieć na ten temat), a w konsekwencji bólem, zakwasami i brakiem sił do kolejnych treningów. A chyba nie o to nam chodzi, prawda?
  3. Nawet największy siłacz potrzebuje przerwy w tym co robi. Jeżeli uważasz, że codzienne ćwiczenia dadzą super efekty, to jesteś w błędzie. Mięśniom potrzebny jest odpoczynek, aby się zregenerowały. Przynajmniej 1 dzień. Ale także w trakcie ćwiczeń powinno się robić przerwy między seriami.
  4. Wyrób sobie systematyczność. Ostatnio dowiedziałam się, że jestem osobą bardzo systematyczną, ponieważ w skali 0-10 otrzymałam wynik 10 (nie planowałam aż tak zaszaleć), więc ja nie mam z tym problemu, żeby wstać i ruszyć tyłek z miejsca. Ale znam takie osoby, które dużo mówią, a efektów brak. Dlaczego? Lepiej jest poćwiczyć 2, 3 lub 4 razy w tygodniu w sposób lekki, jeżeli da się to jakoś nazwać.. Umiarkowany! Da to o wiele więcej korzyści, niż jednorazowy trening, po którym wszystko będzie nas bolało.  Zaznacz sobie najluźniejsze dni w tygodniu i działaj :)
  5. Zapytaj wujka Google. Nie musisz być chodzącą encyklopedią w dziedzinie sportu, żeby uprawiać sport, ale warto znać chociaż podstawy, aby prawidłowo wykonać dane ćwiczenie czy jak skutecznie osiągnąć to czego chcemy.  Jest wiele stron internetowych, na których wiele osób się wypowiada, są także ciekawe artykuły. 


Wszystko zaczyna się od celu i od tego, co rodzi nam się w głowie. Nie ważne, czy jest to chęć samodoskonalenia, czy tylko próba pokonania kompleksu. Ważne, że jest już ten punkt zaczepienia, który powinniśmy wykorzystać i od którego ciągnie się fala kolejnych kroków. 

Aktywność fizyczna to najlepszy sposób na dobre samopoczucie, na motywację do dalszych prób, na zwiększenie swojej koncentracji, na poprawę zdrowia, kondycji organizmu oraz na wiele innych aspektów.

Jeżeli nadal się wahasz to przestań, zaplanuj sobie własny, indywidualny plan ćwiczeń i oczekuj efektów. Bo to chyba najlepsza nagroda, jaką możesz otrzymać za własny trud. Komplementy i miłe komentarze także są bardzo pomocne, ale jednak samoakceptacja jest najlepsza.


Jeżeli spodobało Ci się u mnie na blogu, zrób mi tą przyjemność i zaobserwuj go ! :)


***

Komentarze

  1. poczatki zawsze sa trudne , nie mniej jednak ,gra zawsze jest warta swieczki
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię od czasu do czasu pobiegać. Od stycznia mam zamiar biegać regularnie trzy dni w tygodniu :) Zobaczymy jak mi pójdzie :) Świetny wpis, ciekawy blog :)

    ksiezycova.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ze względu na moje problemy z kręgosłupem i biodrami jedyne co mogę ćwiczyć to pilates, ale i tu początki były ciężkie. Jakże wielkie było moje zdziwieni, jak następnego dnia po pierwszym razie z pilatesem nie mogłam wstać z łóżka. Bolały wszystkie mięśnie, nawet te w palcach w rąk (!!!). Dziś jestem już zaprawiona w bojach, a i na pewno bardziej odporna na ból :)

    Pozdrawiam, TieVeil.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. tym, że się ćwiczy można się chwalić, a nie z tym kryć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z poprzednim komentarzem ;) ogólnie post bardzo mi się spodobał, śweitnie się czyta. zapraxszam do mnie http://kuraibanii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy, ale przychodzi budzisz się pewnego wiosennego poranka dobre dwie godziny przed czasem i stwierdzasz, że "to jest najlepszy czas na zmianę" szybko wskakujesz w dres i biegniesz w sumie nie wiesz dokąd, ale biegniesz, ludzie patrzą na Ciebie jak na wariatkę, która uciekła z psychiatryka o 4 nad ranem, a Ty mimo to biegniesz i uśmiechasz się przy tym, przez następne kilka dni cholernie Ci się nie chce, ale znów to robisz, a po tygodniu lub dwóch wchodzi Ci to w nawyk i nawet nie zauważasz tych samych dziwnych spojrzeń. Po roku to Ty patrzysz na tych ludzi jak na dziwaków, bo ważysz 9 kg mniej i masz super kondycję, a oni nie mogą wejść na drugie piętro bez zadyszki.
    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam http://52sekundy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. myślę, że obawy przed pierwszym razem mamy przede wszystkim tym " co powiedzą inni"
    http://wypociny-judyty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiadome, najtrudniej zacząć i wytrzymać do pierwszych efektów. Później już jakoś leci, kiedy widzisz poprawę. :) Życzę powodzenia i miłego wieczoru!

    http://solvrz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś odważna poruszając taki temat , podziwiam :) recenzjetosboker.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest to zwyczajny temat :) Jak każdy inny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Początki są najgorsze, ale potem już z górki . Sama znów mam w planie wrócić do ćwiczeń w domu ;)

    http://mylittlelifex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Łatwo zaliczyć ten pierwszy raz w ćwiczeniach, ale później ciężej już wytrwać. Motywujmy się jednak cały czas, zdrowy tryb życia jest warty każdego wysiłku !
    Pozdrawiam

    http://kobietanaemigracji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wpis! :D Właśnie planuję wziąć się trochę za siebie,niestety trochę brak motywacji :/ / http://lethalowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie najtrudniej jest na początku, ale jak zdyscyplinujemy się i będziemy to robić regularnie to wkrótce wejdzie to w nawyk. Chyba powinnam wreszcie zacząć ćwiczyć. To zdjęcie z budzikiem mnie bardzo zmotywowało. Aż sobie zapisałam :)
    http://written-by-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku nie byłam zbytnio przekonana, a teraz z chęcią chodzę czy nawet ćwiczę w domu. Zawsze warto zaryzykować :)

    Obserwuję i pozdrawiam,
    wearealive111.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to się po prostu boję biegać na tym zanieczyszczonym krakowskim powietrzu... :P

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie stres, bo przede mną tydzień "pierwszych razów". A to jasełka z dziećmi w przedszkolu - po raz pierwszy wystąpię z nimi przed rodzicami, których również zobaczę po raz pierwszy. A to prowadzenie zajęć w szkole podczas praktyk i ocena nauczyciela. A to pierwsza wejściówka z ćwiczeń.
    Dzięki za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi zawsze trudno jest coś zacząć po raz pierwszy. Dzięki za rady, te w kwestii ćwiczeń, wypróbuję :)) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

- - Zawsze staram się odwiedzić blogi osób, które pozostawią komentarz pod wpisem.
- - Odpowiadam na komentarze w weekendy - w tym okresie możecie także spodziewać się moich odwiedzin u siebie! :)
- - Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści mojego autorstwa. Jeżeli używasz moich tekstów czy zdjęć, nie zapomnij o źródle :)
- - Jest mi bardzo miło, gdy dodajecie swoje komentarze na dany temat, ale także jest to dla mnie niezwykle motywujące. Bardzo Wam dziękuję :)

Popularne posty z tego bloga

💗 DIY #5 - Słoik Pozytywnych Cytatów na 2017 rok 💗

"Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego"

Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z całkowicie inną tematyką, niż zazwyczaj - taka mała niespodzianka :)
Otóż ostatnio dostałam ciekawą propozycję od pewnej osoby, aby popracować razem. Moim gościem na blogu jest Kasia Sopicka, pasjonatka mody, która uwielbia dobierać ubrania i tworzyć z nich własne stylizacje.
A więc przejdźmy do rzeczy!

Dzisiejszy temat to:
Czas zostać sławnym – czyli jak założyć i prowadzić bloga modowego.
Myśli o założeniu własnego bloga modowego wracają do ciebie za każdym razem, gdy ktoś komentuje twój świetny gust i nowe, modne ubrania? Czujesz się w temacie mody jak ryba w wodzie? Na co czekasz? Czas na założenie swojego pierwszego bloga modowego!
Czy blog modowy jest właśnie dla mnie? Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie, gdyż każdy z nas jest inny. Jeśli jednak jesteś osobą systematyczną, pełną pasji, zakochaną w modzie, to blog modowy jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj o tym, że w tydzień ani dwa nie staniesz się następczynią Kasi Tusk, jednak powo…

Jak odzyskać stracone zaufanie?

„By odbudować zaufanie, które zburzyłeś jednym ruchem , potrzebujesz dobrego materiału w maksymalnie dużych ilościach.”

Pytania na aska .

Dodam tu coś, co odbiega od głównej myśli mojego bloga. Jednak komuś może się to przydać.To są moje pytania, które ja wam wymyślałam i zbierałam je w wordzie. Jakoś od końca wakacji.Jeżeli ktoś nie ma weny, to może sobie skopiować ;3 Będę co jakiś czas akutalizować te pytania o nowe :)

DIY #3 - Organizer, planer, kalendarz

Heeej! Do dzisiejszego postu zainspirowała mnie wczoraj trochę Draqilka D. z bloga Draqilka D. miłość... pasja... muzyka... - od razu podaję link do postu, który mnie zainspirował do tego (klik).  Ona tam opisywała jak zrobić swój Bullet Journal - osobisty organizer, nasz własny system notatek. Zachęcam każdego ciekawskiego do przeczytania jej postu. Sama od dawna miałam w planie zrobić kalendarz, który będzie mi odpowiadał pod każdym względem. Wiadomo jak to jest z tymi, które możemy kupić. Musimy się podporządkować pewnemu systemowi, który jest tam zawarty - kalendarz, notatnik, indeks, plan lekcji dla uczniów, itp. To ostatnie jest dla mnie niestety zbędne i irytujące. Dlaczego nie robią także kalendarzy dla studentów zaocznych? Kiedy potrzebuję mieć dużo miejsca w dniach takich jak piątek, sobota, niedziela, tak naprawdę mam te dni zwężone, że nie mam miejsca na zapisanie swoich zajęć, planu dnia. Zawsze marzyłam o takim kalendarzu, który także będzie moim organizerem, w którym b…