czwartek, 21 kwietnia 2016

Pierwszy raz #2

Łamanie granic, przełamywanie lodów, poznawanie nowych rzeczy - uwielbiam to robić. Balansowanie na granicy własnych uczuć jest dla mnie codziennością, kocham eksperymentować i próbować nowych rzeczy. Dlatego postanowiłam, że w końcu nadszedł czas na pierwsza poważną sesję zdjęciową. Nie taką z koleżanką, która tylko stara się zrobić dla siebie dużo fajnych zdjęć, a Tobie robi na szybko i wychodzą rozmazane. Ta sesja to całkiem coś innego, odmiennego dla mnie. Może dlatego zawsze mnie to interesowało, bo nigdy tego nie robiłam. W końcu nadszedł ten czas i mogłam się wykazać. Nie jest to takie łatwe jak się wydaje, że stajesz i ładnie się uśmiechasz, jak do zdjęcia rodzinnego na imieninach u cioci czy wujka. Jest to czasochłonne i aby mieć dobre ujęcia, trzeba dać z siebie 100%. Wygląd to nie wszystko. Trzeba umieć też grać, pokazać coś od siebie, podkreślić atuty. Liczy się wyobraźnia i zaangażowanie. Dziwne co nie?
Czy powtórzyłabym to? Pewnie, że tak. Na początku nie mogłam się za bardzo wkręcić w to, ale zdjęcie za zdjęciem i... wciągnęłam się w to. W głowie rodziły się pomysły same z siebie, zniknęła nieśmiałość, która towarzyszyła mi na początku. W ten sposób można walczyć z nieśmiałością i do tego świetnie się bawić!
Poniżej wstawiam kilka fotografii. Możecie ocenić, jak Wam się podoba :)